Turysta – gatunek pod ochroną?

Napady rabunkowe na turystów są od lat w Peru prawdziwą plagą. Kradnie się im aparaty, portfele, biżuterię, zegarki, karty kredytowe, sprzęt turystyczny – wszystko co ma jakąkolwiek wartość. A, że dla żyjących w otaczających np. Limę bezkresnych slumsach wartość na nawet jeden dolar, nie trzeba być ostentacyjnie bogatym, aby stać się potencjalną ofiarą.

Dla Peru jest to kłopotem, bo turystyka jest jednym z ważnych źródeł dochodu tego kraju (7 proc. PNB), a obsługa przyjezdnych daje pracę setkom tysięcy rodzin (10 proc. Peruwiańczyków pracuje dzięki turystyce). Fama „niebezpiecznego kraju” jest więc poważną marketingową skazą z którą władze w Limie starają się usilnie walczyć.

I, trzeba przyznać, sytuacja się poprawia. Np. praktycznie nie notuje się już tak popularnych w ubiełym dziesięcioleciu napadów na dalekobieżne autokary, podczas których ogołacano podróżnych z niemal wszystkiego. Duże terminale autobusowe są teraz strzeżone niemal jak lotniska. Z wykrywaczami metalu i kontrolami osobistymi przed wejściem do autobusu. Zdarza się nawet, że wszyscy pasażerowie przed podróżą muszą zostawić odciski palców – to na wypadek gdyby bandyci, chcieli ukryć się wśród podróżnych.

Stworzono także specjalne „rezerwaty” dla turystów, z których najbardziej znanym jest bez wątpienia limeńska dzielnica Miraflores. Z prywatną policją, kamerami na ulicach i niebieskimi mundurkami dla oficjalnych cinkciarzy. Rzeczywiście jest super-bezpiecznie. Wystarczy jednak wsiąść w złą taksówkę, aby kierowca z czekającymi w ciemnej uliczce wspólnikami siłą próbował pozbawić pasażera plecaka z aparatem i portfelem. Zdarzyło mi się to w ubiegłym roku… Ale się nie dałem! 185 centymetrów wzrostu robi swoje!

Chwila nieuwagi może też skończyć się wydaniem reszty fałszywymi solami. Nie znam drugiego kraju na świecie, gdzie jest tyle fałszywych banknotów. Tak jak teraz się zastanawiam to Peru jest jedynym państwem w którym miałem w ręku podrobioną walutę. I to nie raz. Taki lokalny folklor.

Teraz – obiecują peruwiańskie władze – ma być znacznie lepiej. Parlament w Limie przyjął bowiem nową ustawę, która z napadu na turystę robi… okoliczność obciążającą przestępcę. Tak, tak – okradzenie przyjezdnego będzie surowiej karane niż okradzenie sąsiada!

Nie trudno się domyślić, że pomysł peruwiańskich polityków budzi w ich kraju spore kontrowersje. Czy jesteśmy gorsi? Czy my też nie zasługujemy na bezpieczeństwo? – pytają się zdumieni i oburzeni Peruwiańczycy. Politycy starają się naprawić swoje faux-pas tłumacząc, że nowa ustawa dotyczy wszystkich turystów, także krajowych. To jednak tylko wzmacnia wątpliwości – kto jest bowiem lokalnym turystą? Przybysz z innego miasta, czy może tylko z innej dzielnicy? Co to ma zresztą do rzeczy? Dlaczego osoby wracającej z pracy prawo nie chroni w sposób taki sam jak tego, który przechadza się po plaży? Dlaczego taksówkarzowi, który okradnie lokalnego klienta jadącego np. do lekarza grozi do 5 lat więzienia, a gdy zrobi to samo turyście w drodze np. na lotnisko to kara sięgnąć może lat 20?

Reasumując – nie tylko nasze sejmowe orły produkują prawnicze buble. A w Peru, mimo że prawo nas chroni w sposób szczególny, mimo wszystko miejmy się na baczności. Oczywiście bez popadania w paranoję. Kraj ten na pewno warto odwiedzić, kryje on w sobie wiele z najwspanialszych zabytków i ciekawostek Ameryki Łacińskiej. I mówię nie tylko o słynnym Machu Picchu.

Jeśli chcecie zobyczyć wspaniałe zdjęcia z tego kraju to polecam, po raz kolejny, blog Peru i Boliwia 2007.

, ,

2 Responses to Turysta – gatunek pod ochroną?

  1. jah 10 marca 2007 at 16:37 #

    Moje znajome zostały okradzione w hotelu z wszystkiego, ostało się to, co miały przy sobie: paszporty i bilety powrotne. Policja je wyśmiała, że takie naiwne…
    Przebiedowały u zaprzyjaźnionej rodziny kilka tygodni. Wróciły całe, ale już tam same nie pojadą..

  2. zoe30 10 marca 2007 at 18:05 #

    Doszlam ostatnio do wniosku, po moich przygodach, ze w sumie stac sie moze to wszedzie 😉 czyli nie znasz dnia ani godziny 😉 i nie wazne w ktorym zakatku swiata jestes, wszedzie trzeba uwazac, czyto w Wawie w tramwaju, czy to w Peru w taksowce 😉
    Karolina

Dodaj komentarz

Blog korzysta z gościnności serwisu tierralatina.pl.