Kochaj Chaveza, to Twój patriotyczny obowiązek!

15 lutego Wenezuelczycy ponownie udadzą się do urn.

Ponownie, bo znów będą głosować nad zmianą Konstytucji. Ta ostatnia, przyjęta w 2000 roku i napisana wówczas zgodnie z sugestiami prezydenta Cháveza, już mu nie pasuje. Bo zakłada, że prezydent może pełnić swą funkcję przez maksymalnie dwie następujące po sobie kadencje. Oznacza to, że Chávez nie może już wystartować w zaplanowanych na 2012 rok kolejnych wyborach prezydenckich. Że wybrany zostanie ktoś inny…

No ale przecież powszechnie wiadomo, że Hugo Chávez jest jedyny, niepowtarzalny i niezastąpiony. Tylko on może zagwarantować ciągłość Boliwariańskiej Rewolucji. Rewolucji która ma sprawić, że Wenezuela stanie się krajem najszczęśliwszych ludzi na świecie. Kiedy? To akurat trudno powiedzieć. Jeszcze kilka lat temu wenezuelski prezydent twierdził, że wymarzony kraj uda mu się skonstruować do 2021 roku. Teraz zaczął przebąkiwać, że niu miałby nic przeciw sprawowaniu władzy do 2049 roku. Miałby wtedy blisko 95 lat…

No ale wcześniej trzeba zmienić tą nieszczęsną konstytucję. Żeby nikt na świecie nie ośmielił się powiedzieć, że Chávez nie jest demokratą. Nie szkodzi, że w grudniu 2007 roku Wenezuelczycy już raz głosowali nad pakietem reform zezwalającym na nieograniczoną liczbę kadencji. I pakiet ten odrzucili. Nie ważne. Naród mógł przecież zmądrzeć od tamtego czasu! Poza tym, w 2007 roku, Chávez nie potrafił jeszcze tak jasno jak dzisiaj powiedzieć jaka jest stawka takiego głosowania.

Teraz mówi bez ogródek że wybór jest jasny – Socjalizm albo Śmierć. Że jeśli on nie będzie mógł rządzić Wenzuelą po wyborach w 2012 roku to „kraj pogrąży się w wojnie”. „Ja jestem jedynym gwarantem pokoju” – przekonuje.

W Wenezueli nie ma miejsca dla wrogów rewolucji. „Nie wsadzimy ich do więzienia, my ich zmieciemy z powierzchni” – enigmatycznie zapowiedział prezydent. Nie wystarcza już niekrytykowanie reżimu, nawet jego popieranie to zbyt mało.

Teraz Hugo Cháveza trzeba po prostu kochać. Mówi o tym jasno dekalog przygotowany przez Zjednoczoną Partię Socjalistyczną Wenezueli (PSUV) i rozdawany w ostatnich dniach na stacjach metra w Caracas. 10 przykazań które należy sobie przyswoić przed zbliżającym się referendum. I które sprawią, że „każdy rozsądny Wenezuelczyk poprze projekt zmiany konstytucji”:

  1. Ponieważ Chávez nas kocha i miłością za miłość się odpłaca.
  2. Ponieważ Chávez nas kocha i dlatego nie jest w stanie zrobić nam nic złego.
  3. Ponieważ Chávez i my stanowimy jedność w dążeniu do budowania kraju dającego nam wszystkim jak najwięcej szczęścia.
  4. Ponieważ wszyscy jesteśmy Chávezem, wyrażamy się z nim i w nim.
  5. Ponieważ razem się mylimy i razem idziemy do przodu.
  6. Ponieważ przyjmując poprawkę wzmacniamy Chavéza i tym samym wzmacniamy siebie.
  7. Ponieważ bez Cháveza stracimy możliwość pokazania kontynentowi i ludzkości, że przed nami wszystkimi jest przyszłość inna niż droga do piekieł wyznaczona przez kapitalizm.
  8. Ponieważ gdyby oligarchowie wrócili do władzy, powstałby rząd posiadaczy skierowany przeciw biednym i ograbionym.
  9. Ponieważ bez Cháveza nie zrealizujemy marzeń Bolivara.
  10. Ponieważ przez tą poprawkę pokazujemy, że jesteśmy narodem zasługujacym na możliwość wybudowania świata, w którym międzyludzkie związki oparte są na braterstwie i miłości.

W tym dekalogu brakuje mi tylko jednego. Słowa Amen na końcu. I może jeszcze zapewnienia, że Hugo Chávez będzie żył wiecznie…

, , ,

34 Responses to Kochaj Chaveza, to Twój patriotyczny obowiązek!

  1. korkociąg 4 lutego 2009 at 11:00 #

    Hugo nadaje sie tylko do wariatkowa.
    Simon B. przekreca sie w grobie jak wentylator.
    PS
    Ten ladny pomniczek bandyty Che postawiony swego czasu tam na gorce zostal juz po paru krotkich tygodniach rozwalony na cacy. Ani chybi, elementy zbrodnicze, prawicowe i antyhumanistyczne podnosza swe bzidkie glowy? Zywa zgroza!

  2. Chavez 4 lutego 2009 at 14:55 #

    Simon B. do aniołów również nie należał. Chavez ma dobrych nauczycieli. Stosuje metodę Unii Europejskiej. Nie wyszło raz (veto Francji) nie wyszło drugi raz (veto Irlandii), to wyjdzie trzeci raz (Irlandia się ugnie – pod wpływem kryzysu). Podziwiam Chaveza! Mi by się nie chciało być stale nr 1. To takie męczące! Ale jeśli referendum zadecyduje o dożywotniej prezydenturze, to Chavez ani chybi przejdzie do historii światowej jako pierwszy rewolucjonista – demokrata.

    • Maciek 4 lutego 2009 at 15:08 #

      Slabo znasz historie. Rewolucje (takze socjalistyczna) demokratycznie w swym kraju przeprowadzil juz kiedys Adolf Hitler. Chavez wyraznie idzie jego sladami, tak samo nienawidzi Zydow i pewnie tak jak Hitler w koncu skonczy.

      P.S. Z drugiej strony czy nazywanie demokrata wojskowego, ktory swa polityczna kariere zaczal od organizowania puczu nie jest sporym naciaganiem tego terminu?

      • Chavez 4 lutego 2009 at 20:26 #

        Czy nie jest uproszczeniem porównanie narodu niemieckiego z Wenezuelczykami?
        Nie słyszałem o wypędzaniu Żydów z Wenezueli, czy zabieranie Im majątków, niszczenie synagog itp. No i Chavez na razie nie buduje lagrów. Mocno naciągane jest porównanie tych dwóch socjalistów.
        Jeśli chodzi o pierwszeństwo rewolucyjne, to rzeczywiście Adolf był pierwszy, ale on wygrał demokratyczne wybory. O tym, że Hitler organizował referendum, przyznam, nie słyszałem, ale gdyby zorganizował takowe, to w 100% je wygrywa.
        Dekalog jest świetny (widać, że Wenezuelczyków humor nie opuszcza). Ale nie jest to pierwszy dekalog. Kilkanaście miesięcy temu, przywódca najbardziej popularnej w Polsce partii również w blasku jupiterów coś na kształt chaviez-owskiego dekalogu podpisał. Kto o tym pamięta?

        • Tomek Surdel 4 lutego 2009 at 20:47 #

          No to specjalnie uwaznie sie nie przysluchujesz temu co sie dzieje w Wenezueli. Najwieksza w Caracas synagoga zostala spladrowana i zniszczona tydzien temu. Co najciekawsze z biur zabrano twarde dyski z komputerow. Znajdowaly sie na nich listy wenezuelskich Zydow…
          I choc napastnicy byli niezamaskowani i zostali nagrani przez kamery systemu bezpieczenstwa policja jest, jak zwykle, bezradna…

          • Chavez 5 lutego 2009 at 10:40 #

            Wiedzę na temat Wenezueli i innych państw Ameryki Południowej czerpię przede wszystkim z Twojego blogu i Wikipedii, Cejrowskiego itp. Własnych źródeł informacji ani doświadczeń osobistych nie mam. Wiem, że moje wypowiedzi dla znawców tej dziedziny są śmieszne. Jestem pozytywnie „zarażony” od długich lat Ameryką Południową .

          • barcholt 9 lutego 2009 at 10:30 #

            Sprawcy ataku na synagogę w Caracas zostali zatrzymani (11 osób). Warto też pamiętać, że Chavéz potępił atak. Uważam za szczególną niegodziwość mieszać potępienie działań państwa Izrael ze zwykłym antysemityzmem. TO NIE JEST TO SAMO!

          • Tomek Surdel 9 lutego 2009 at 11:20 #

            @barcholt:
            Ja w zadnym momencie nie pisalem/nie mowilem o „potepianiu dzialan panstwa Izrael”, wiec nie mam pojecia o jakiej niegodziwosci piszesz…

            Co do sprawcow ataku na synagoge, to rzeczywiscie w ten weekend zatrzymania byly – wsrod 11 zatrzymanych jest az siedmiu policjantow. Dopiero czas jednak pokaze, czy to rzeczywisci sprawcy, oraz jakie byly ich motywacje.

          • barcholt 9 lutego 2009 at 12:52 #

            i jeszcze fragment z relacji bbc mundo o aresztowaniu podejrzanych o atak na sybnagoge
            La corresponsal indica que Chávez ha insistido en que no tolerará actos de violentos, ya que los considera contrarios a los objetivos de su revolución bolivariana.
            całosc: news.bbc.co.uk/hi/spanish/latin_america/newsid_7878000/7878112.stm

          • Tomek Surdel 9 lutego 2009 at 13:22 #

            @barcholt:
            Wybacz, ale to po prostu bezczelna propaganda. Rewolucja boliwarianska jest wlasnie w duzej mierze oparta na przemocy. Gdyby Chavez rzeczywiscie jej nie tolerowal, to Wenezuela nie mialaby najwiekszych na kontynencie indeksow przestepczosci.

        • buendia 5 lutego 2009 at 10:29 #

          nie wiem kto to powiedzial pierwszy – John Steinbeck czy Kapusciński – ale zacytuję święte slowa ” to nie władza korumpuje, korumpuje strach przed utratą władzy…”

          cóz więc mozna powiedziec …. to calkiem szablonowe zachowanie dla takich ( posłużę sie tu eufenizmem :)) oszołomów.
          a swoja drogą to moze niech zrobi to dyplomatycznie… np. Putin …wypchnął swoja marionetke na prezydenta a sam został premierem i dalej sobie rządzi…

          • Tomek Surdel 5 lutego 2009 at 12:55 #

            Rosyjski scenariusz w Wenezueli nie jest mozliwy. Wenezuela, jak wiekszosc panstw w Ameryce Lacinskiej, ma ustroj prezydencki – prezydent jest szefem rzadu, premiera nie ma.

          • buendia 5 lutego 2009 at 13:10 #

            @Tomek: wiadomo !
            napisałam aby ” bardziej dyplomatycznie” …. nie uzyłam słowa TAK jak Putin…ale NP. Putin…
            aby wymyslil cos naokoło …bardziej niewidzialną manipulację …. zamiast kurczowo trzymac się nieefektywnego ( mam nadzieję i tym razem – 15 lutego ) sposobu.
            🙂

          • Tomek Surdel 5 lutego 2009 at 17:10 #

            A ja sie wcale nie zdziwie jesli poprawka konstytucji zostanie tym razem zaakceptowane. Przeciwnie – zdziwie sie jesli zostanie odrzucona.

  3. czerwoneiczarne 4 lutego 2009 at 16:40 #

    @Maciek:
    Nie, drogi Maćku, Hitler nie przeprowadził demokratycznej rewolucji. Że też w Polsce ten mit jest taki popularny. No chyba, że uznajesz podpalenie Reichstagu i to, co po nim nastąpiło (aresztowania, zawieszenie podstawowych praw obywatelskich, przemoc i zmanipulowane wybory) za demokratyczną rewolucję.

    Ale jeśli już tak uroczo – niczym Twój słynny imiennik – zastosowałeś niezmiernie efektowne porównanie do hitleryzmu, to pragnąłbym zauważyć, że do podpalenia Reichstagu bardziej daje się podpiąć działanie wenezuelskiej opozycji: na przykład oskarżenie zwolenników Chaveza o otworzenie ognia do pokojowej demonstracji podczas puczu w 2002 znakomicie się wpisuję w tę kliszę i jest prawie doskonałą analogią do oskarżenia komunistów o podpalenie Reichstagu.

    PS Z drugiej strony, czy nazywanie demokratą zadymiarza, który swą polityczną karierę zaczął od rzucania koktajlami Mołotowa w policję i od kontaktów z terrorystami nie jest sporym naciąganiem tego terminu? (tak, dobrze zgadujesz, mam na myśli Joschkę Fischera)

    • Tomek Surdel 4 lutego 2009 at 16:58 #

      W 2002 roku strzelaly obie strony. Wiec analogia z Reichstagiem raczej slaba.
      P.S. A dekalog Ci sie podoba?

      • czerwoneiczarne 4 lutego 2009 at 17:06 #

        ale przecież wiesz o co mi chodzi: o konkretny fake, który miał legitymizować pucz. tak samo wówczas w Weimarze obie strony stosowały przemoc, ale poszło o konkretny fake z Reichstagiem. Chociaż zgadzam się, że takie analogie są generalnie, za przeproszeniem, z dupy. Ale to nie ja je zacząłem 🙂

        dekalog zabawny. kuriozalny oczywiście, choć z 8 pkt nie sposób się nie zgodzić 🙂

        • zuercher 4 lutego 2009 at 18:08 #

          pkt. 8? No na pewno byłaby to zdrowsza i korzystniejsza sytuacja od rządu proletariatu. Nie ma nic gorszego od plebsu (czy wojskowych trepów) dorywającego sie do władzy i mszczącego się na tych którzy coś w życiu osiągneli.

  4. barcholt 4 lutego 2009 at 20:24 #

    zacznijmy od tego, że zasada, że dana osoba może być wybrana na maksymalnie dwie kadencje przyjęła się w swiecie demokratycznym ale nie jest jakaś świętością. Z jednej strony lepiej jest jeśli dany przywódca po kilku latach u władzy odejdzie bo to daje większą motywacje do porządnego zachowania się. W końcu przyjdzie ktoś kto będzie mógł różne brudy wyciągnąć 🙂 Ale z drugiej strony dlaczego odbierać ludziom prawo do wybrania na trzecią kadencję kogoś kogo naprawdę chcą wybrać?

    Porównywanie Chaveza do Hitlera to absurd podwójny. O jednej stronie pisal Domosławski. Drugim jest to, że Hitler nie miał NIC wspólnego z socjalizmem. No chyba, że uznamy, że każdy wystarczy powiedzieć o sobie „socjalista” aby zostać socjalista, „katolik” aby być katolikiem itp. i od tego momentu wszystko co zrobimy, nawet jeśli będzie to sprzeczne z „przyjętą” przez nas etykietką, będzie traktowane jako czyn danej ideologii.

    A punkt 8 to najzwyklejsza prawda.

  5. damucka 6 lutego 2009 at 21:11 #

    @Tomek Surdel:

    … a ja mysle, ze Chavez referendum przegra. Wenezuelczycy kochaja USA, baseball i generalnie to razsadni ludzie sa. No chyba, ze policza glosy tak zeby wygral – na to nie ma rady.

  6. Chavez 7 lutego 2009 at 11:38 #

    Mam pytanie do znawców problematyki wenezuelskiej: czy jak były poprzednie referenda, to organizacje międzynarodowe prowadziły jakieś badania ich uczciwości?

    • Tomek Surdel 7 lutego 2009 at 19:12 #

      Generalnie wybory i glosowania sa w Wenezueli monitorowane. I nie ma dowodow na to aby kiedykolwiek wyniki sfalszowano, badz probowano sfalszowac na duza skale.
      Problem w tym, ze monitorowanie dotyczy tylko lokali wyborczych i procesu liczenia. A nie naduzyc do ktorych dochodzi przed wejsciem do lokalu. Czyli np. dosc powszechnego w Wenezueli kupowania glosow (ktore ma w tym kraju dluga, przedchavezowska jeszcze tradycje), czy zmuszania ludzi do glosowania (co jest zjawiskiem nowym).

  7. czerwoneiczarne 7 lutego 2009 at 15:23 #

    @damucka

    „Wenezuelczycy kochaja USA”

    wow

    @Chaviez
    Co prawda nie jestem znawcą, ale oczywiście, że prowadziły, wystarczy szybki google, żeby dotrzeć do szczegółowych raportów.

    recall: aceproject.org/ero-en/regions/americas/VE/Final%20Report%20Venezuela%20Recall%20Referendum.pdf/view

    wybory 2005: http://www.eueomvenezuela.org/pdf/final_statement_en.pdf

    resztę powie Ci google

  8. una1 9 lutego 2009 at 12:08 #

    Hola, hola 😉

    1. To 10 za post!!!
    Naprawde- SUPER!!!

    2. Dalej jestes takiego samego zdania, co do „tematu”, jak…przy kolacji (rany! kiedy to bylo??) ???
    Bo ja, tak. Byle szybko….

    3. W Polsce jest szalenie malo RZETELNYCH i ACTUALNYCH informacji z Hiszpanii…Wyobraz sobie z Wenezueli…
    Wczoraj dyskutowalam z wlasnym Ojcem…ponad godzine, wyobraz sobie. I wlos mi sie na glowie jezyl jak cytowal, co mowia i jakie dane podaja w Polsce o sytuacji w H.
    Czasem szalenie zaluje…ze NIE jestem dziennikarka…

    Pzdr, D.

  9. barcholt 9 lutego 2009 at 16:18 #

    @Tomek Surdel
    uwazasz, ze Chavez akceptuje przemoc? Ok, mozna przyjac takie zalozenie ale trzeba by miec ku temu jakies podstawy. Byc moze je masz, ja nie mam. Zdaje sie, ze Wenzuela miala najwyzszy wskajegoYo digo que siznik przestepczoscie rowniez przed objeciem wladzy przez Chaveza, zgadza sie? Jesli tak, to trudno mowic, ze przestrepczosc jest na reke Chavezowi tym bardziej, ze strach (ktory jest nieodlacznym skutkiem szalejacej przestepczosci) jest wrogiem kolektywizmu, wspolpracy ludzi w ramach spolecznosci lokalnych itp. A na tym opiera sie / ma się opierać rewolucja boliwarianska. Rozumiem, ze jesli ktos nie popiera dzialan Chaveza to jego styl sprawowania wladzy moze doprowadzac do szalu (wystarczy posluchac radio nacional de venezuela zeby przekonac sie na czym polega wszechobecność el presidente) ale zdaje mi sie, ze nie jestes obiektywny w jego ocenie 🙂 pozdrawiam

    • Tomek Surdel 9 lutego 2009 at 18:46 #

      Zanim Chavez doszedl do wladzy Wenzuele w rankingach przestepczosci wyprzedzala Kolumbia, Brazylia, Peru i bodajze Ekwador. Jednak we wszystkich tych krajach w ciagu ostatnich 10 lat wladze z mniejszym lub wiekszym skutkiem wypowiedzialy bandytyzmowi wojne. I wskazniki opadly. A Wenezueli wzrosly, i to zdecydowanie.
      Bogota, Medellin, Cali – miasta, ktore jeszcze kilka lat temu byly synonimem bandytyzmu w chwili obecnej nie sa nawet w pierwszej dziesiatce niebezpiecznych latynoskich metropolii.
      W tym samym czasie Caracas otrzymalo laur najniebezpieczniejszego miasta swiata. I jest to tytul w ktorym wenezuelska stolica nie ma obecnie konkurencji. 130 morderstw rocznie na kazde 100 tysiecy mieszkancow to dwukrotnie wiecej niz w drugim w tym rankingu Nowym Orleanie (gdzie gwaltowny wzrost przestepczosci tlumaczy sie poniekad sytuacja po huraganie Katherina).
      Trzeci w rankingu jest Kapsztad, pozniej Moskwa, a potem Port Moresby (PNG).

      Dla porownania w najniebezpieczniejszej europejskiej stolicy, Londynie, morduje sie rocznie 2 osoby na 100 tys.

      Co wiecej wiele wenezuelskich organizacji pozarzadowych twierdzi, ze ten ranking, oparty na oficjalnych rzadowych statystykach, jest nieprawdziwy, bo w Caracas „upieksza sie” statystyki i np. osoby zastrzelone w samochodach czesto „kataloguje sie” jako ofiary wypadkow samochodowych. A trupy znalezione w stanie rozkladu jako „powod smierci nieznany”. Zdaniem takich organizacji jak Provea, ktore dane o zabitych biora z kostnic a nie od policji, wskaznik morderstw dla Caracas wynosi ponad 160 zabitych/100 tys. mieszkancow.

      Nawet w Bagdadzie ginie obecnie mniej osob niz w wenezuelskiej stolicy…

      • korkociąg 13 lutego 2009 at 04:38 #

        1. Wydaje mi sie, ze wiecej przestepczosci niz Kapsztad ma Johannesburg. Do dzielnicy Hillbrow, miegdys dzielnica tancbud, restauracji i rozrywki, gdzie sie b milo mieszkalo, dzis policja zaglada tylko w radiowozach, zawsze w kilku i z bronia maszynowa.
        2. Przestepczosc w Nowym Orleanie nie zostala spowodowana powodzia, ale rozzuchwaleniem czarnych, ktorzy tradycyjnie zeruja na bialych i jak tylko jest okazja to kradna, rabuja i gwalca, innych czarnych tez. W NO nastapilo rozprzezenie i nawet czana policja rabowala sklepy.

        Podobnie w miejscach wymienionych w 1. i 2., biale wladze popuscily gdy juz wicher wolnosci i demokracji powial nad kraina, dotychczas kontrolowana przez biala administracje.

        Tylko nie bredzcie mi o rasizmie, lepiej poczytajcie co sie dzieje w Rodezji – Zimbabwe, Ugandzie, Nigerii i innych krajach Afryki i Am Lacinskiej

        3. A na czym wlasciwie ma polegac ta boliwarianska rewolucja? na wzmozonym pyskowaniu Hugona – to troche za malo na „rewolucje”. Z drugiej strony „rewolucja” kojarzy sie z grubsza rozroba (taka tradycyjna rewolucja) lub z duzymi zmianami (np rewolucja gozdzikow w Portugalii, ktora zaowocowala troche pozniej rozlewem krwi w wielu krajach). A co rewolucjonizuja w Wenezueli ?

        Swoja droga, jak juz do Hugona dotrze jakie sa obecne ceny ropy to przestanie sie nadymac jak godujacy zabol, a moze w koncu ktos zyczliwy Wenezueli (Gen. B.?) pomoze mu zaprzestac tego nadymania.

  10. chavez 9 lutego 2009 at 22:45 #

    Bardzo pasjonująca dyskusja; pytanie laika: czy w Wenezueli istnieje prawo do posiadania broni palnej?

  11. chavez 10 lutego 2009 at 13:48 #

    Doszukałem się strony : http://www.cepr.net/documents/publications/venezuela-2009-02.pdf

    Podane wskaźniki np Banco Central de Venezuela z 2009 emanują optymizmem.
    Wg tych danych procent gospodarstw domowych żyjących w biedzie (ubóstwie) spadł z 54% (2003) do 28% (2008). Dalej : gospodarstwa domowe w skrajnej biedzie (przyznam, nie rozumiem różnicy pomiędzy biedą a skrajną biedą) w tym samym okresie zmniejszył się z 72% do 7%. To by znaczyło, że Chavez odniósł olbrzymi sukces gospodarczy.
    Jeśli to prawda, to może Wenezuelczycy mają za co kochać El Comandante.
    Jeśli to fałsz, to autorzy tych informacji są znakomici w propagandzie sukcesu.

    • Tomek Surdel 10 lutego 2009 at 14:47 #

      Zacznijmy od tego, ze cos musiales zle przeczytac. Bo jesli – tak jak piszesz -ilosc biednych spadla z 54 proc., a skrajnie biednych z 72 proc. to oznacza, ze w 2003 roku biedni i skrajnie biedni stanowili w Wenezueli 126 proc. spoleczenstwa. A to jest po prostu niemozliwe. 🙂

      Poza tym pamietajmy ze wszelkie wenezuelskie wskazniki gospodarcze sa strasznie niemiarodajne. Jest to bowiem nie tylko gospodarka centralnie planowana, ale – przede wszystkim – jest to gospodarka opierajaca sie obecnie na oficjalnym, sztywnym i ekonomicznie fikcyjnym, kursie dolara.
      I tak np. Wenezuela ma oficjalnie najwyzsza na kontynencie pensje minimalna. Nie pamietam dokladnie ile, ale jest to bodajze cos ok. 250-300 dolarow. Oczywiscie liczac po oficjalnym kursie. Jesli jednak robotnik chcialby sobie za ta pensje naprawde kupic dolary do dostalby na czarnym rynku o polowe mniej.
      Tak samo jest z biedota i skrajnym ubostwem. Jest ono liczone wg. miedzynarodowych standardow, gdzie wyznacznikiem sa wartrosci dolarowe. Stosujac kurs oficjalny otrzyma sie dwukrotnie lepsze wyniki, niz przy kursie rzeczywistym.

      Zobaczymy jak ekonomicznie Wenezuela przetrwa biezacy rok. Budzet na 2009 zakladal cene ropy naftowej (ktora jest wlasciwie jedynym zrodlem dochodow) 60 dolarow za barylke. Tymczasem obecnie barylka wenezuelskiej ropy ma wartosc 35 dolarow…

    • ćśoG 10 lutego 2009 at 15:15 #

      Z tegoz samego raportu, wynika ze Wenezuela ma wystarczajaca rezerwe finansowa by przetrzymac chocby i 2 lata niskich cen ropy. Wiec moze do 2010 jakos to wszystko sie doturla:) Caly ten raport, jak na made in USA, zadziwiajaco optymistyczny. Czyzby podwaliny pod nowa polityke zagraniczna Obamy wobec Wenezueli?

      • zuercher 10 lutego 2009 at 16:18 #

        Obamy bym do tego nie mieszał. Waszyngtoński CEPR, autor tej publikacji, to od zawsze mocno lewicowy think-tank. Swego czasu dostawał granty od wenezuelskiego rządu, a jego szefowie wielokrotnie doradzali Chavezowi.

  12. bolo 16 lutego 2009 at 10:38 #

    no i stało się… łączymy się w bólu z departamentem stanu:(

  13. una1 17 lutego 2009 at 08:47 #

    …demokratycznie…
    Taaa…
    Pues…hay Ch. pa rato…
    —-
    Ostatnie zdanie tego „dekalogu” nie jest/bedzie prawda…???

Dodaj komentarz

Blog korzysta z gościnności serwisu tierralatina.pl.