Obrazek

Popielec w Buenos Aires

Gdy zadrze się głowę w górę, to rzeczywiście wcale go nie widać – niebo niebieskie, a słońce świeci i przygrzewa. Może jak tak trochę uważniej się przyjżeć, to wydaje się czasem, jakby było ono za taką delikatną mgiełką. Ale mgła w jesienne dni nie jest przecież niczym nadzywczajnym… Więc o co chodzi?

Mieszkańcy Buenos Aires od kilku dni z niepokojem wypatrywali odpowiedzialnego za odcięcie ich kraju od reszty świata. Cóż to takiego sprawia, że oba lotniska w argentyńskiej stolicy co rusz są zamykane i ilość odwołanych lotów liczona jest już w setkach? Gdzie jest ten, tak niebezpieczny dla samolotów, pył?

Dzisiaj tajemniczy intruz z Chile w końcu się zmaterializował. Wprawdzie na niebie wciąż nie można go jakoś specjalnie dostrzec, ale na ziemi już jak najbardziej. Od samego rana wszystko w Buenos Aires jest matowe – liście które jeszcze nie spadły z drzew straciły nagle jesienne kolory i poszarzały. Samochody, zazwyczaj tak obsesyjnie pucowane przez porteños, pokryły się popielatym kożuchem. Kroki przechodniów wzbijają tumany kurzu, nawet na dopiero co umytych chodnikach; a rozdrażnione płuca wywołują ataki kaszlu.

Oto on! Jest! Popiół z chilijskiego wulkanu Puyehue!

, ,

2 Responses to Popielec w Buenos Aires

  1. zwirekiwigura 11 czerwca 2011 at 12:34 #

    No ale nic nie przebije tego co się dzieje na lotnisku w Bariloche:
    http://aeroplan.blox.pl/2011/06/Samoloty-pod-popiolem-w-Argentynie.html

Trackbacks/Pingbacks

  1. Wulkan w Chile wciąż groźny | tierralatina.pl - Ameryka Łacińska i Karaiby - 17 czerwca 2011

    […] popiołem? Choć od 48 godzin z nieba nad Buenos Aires lecą przede wszystkim krople deszczu, a nie wulkaniczny pył, i  z obu lotnisk stolicy Argentyny ponownie startują samoloty, to jednak eksperci nie mogą […]

Dodaj komentarz

Blog korzysta z gościnności serwisu tierralatina.pl.