Obrazek

Sylwestrowe skrzydlice, czyli pożegnanie z 2013.

Tak, całkiem niewinnie, wyglądają, będące drapieżną zmorą basenu Morza Karaibskiego, skrzydlice ogniste. Oczywiście już po odcięciu tych ich charakterystycznych, jadowitych kolców.

Zdjęcie zrobiłem dzisiaj wieczorem w Chichiviriche de la Costa – nurkowej Mekce płetwonurków z Caracas: zaledwie 65 km od centrum wenezuelskiej stolicy znajduje się zatoka z ciekawą ścianką, rafą i bardzo bogatą – jak na tę część wenezuelskiego wybrzeża – morską fauną.

Skrzydlic, niestety, też jest dużo.

Te ze zdjęcia zamienione zostały chwile później w pyszne ceviche, czyli charakterystyczną zwłaszcza dla pacyficznego wybrzeża Ameryki Łacińskiej formę marynaty. Przygotowywuje się ją bardzo prosto: ofiletowaną, surową rybę tniemy na mniejsze kawałki, dodajemy cebulę i wszystko zalewamy sokiem z limonki (może być też cytryna, a nawet kwaśne pomarańcze). Doprawiamy do smaku ostrą papryką, często też kolendrą, solą, oraz innym składnikami w zależności od regionu i inwencji przyrządzającego (np. w Meksyku często dodaje się też awokado i korzeń kłębiana). Już po kilku/kilkunastu minutach danie można jeść.

Ryba, oczywiście, musi być bardzo świeża – najlepiej prosto z wody. Można tez użyć owoców morza. Ja np. dam się pokroić za dobre ceviche de camarones i de pulpo. Czyli z krewetek i ośmiornic.

Więcej zdjęć z sylwestrowej plaży na moim Instagramie.

A ponieważ w Polsce już zaczął się 2014, nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć wszystkim czytelnikom, stałym i przypadkowym, aby ten Nowy okazał się lepszy niż odchodzący.

Zdrowia, spełnienia, miłości, życzliwości i uśmiechów wokół, ciekawych spotkań i podróży.

Bo czy czegoś więcej trzeba?

, ,

No comments yet.

Dodaj komentarz

Blog korzysta z gościnności serwisu tierralatina.pl.