Obrazek

No i znowu Google atakuje Wenezuelę…

Wenezuela obchodzi dzisiaj swoje święto narodowe, a dokładniej Dzień Niepodległości. 203 lata temu przedstawiciele 7 prowincji kolonialnego Generalnego Kapitanatu Wenezueli zadeklarowali w Caracas swą niezależność od hiszpańskiej Korony.

Był to pierwszy przypadek hiszpańskiej kolonii w Ameryce, która postanowiła się oderwać od Królestwa.

Z tej okazji dzisiaj od rana nad głowami mieszkańców stolicy niemożebnie wyją silniki odrzutowych Su-30MK2 wykonujących nad miastem powietrzne piruety, prezydent z gośćmi ogląda wojskową defiladę, a Google – jak to ma w zwyczaju – obdarował swych wenezuelskich użytkowników okolicznościowym doodlem.

Tym razem jest to hallaca, jedna z tutejszych narodowych potraw: gotowana w liściu bananowca masa kukurydziana, mieszana najczęściej z mięsem, kaparami, rodzynkami i oliwkami.

Zachowawczo w tym roku.” – pomyślałem sobie widząc zmodyfikowane googlowskie logo. „Google pewnie nie chciał się ponownie narazić na krytykę. W narodowej pyzie raczej nikt nie dopatrzy się antypaństwowych akcentów.” – kontynuowałem rozmyślania, wspominając ubiegłoroczne oskarżenia o podprogowe wezwanie do zamachu stanu.

Boże, jakże się myliłem! A może jakże ślepy jestem na te niecne, imperialistyczne i odrażające zagrania wymierzone w bohaterską, niezależną Wenezuelę?

No wstyd mi, naprawdę wstyd, że sam nie spostrzegłem w googlowskim doodlu wszystkich tych detali jak szpice wymierzonych w ojczyznę Bolivara.

Całe szczęście istnieją w Wenezueli dziennikarze o niczym nie zmąconej rewolucyjnej czujności. Np. ci z młodzieżowego, skrajnie chavistowskiego portalu LaIguana.tv. Im błyskawicznie udało się obnażyć prawdziwe intencje amerykańskiego giganta internetowego:

Dziś, gdy świętujemy 203 lata deklaracji niepodległości Wenezueli, Google dedykuje doodle naszemu państwu, ale zawierając w nim porażające i niedopuszczalne szczegóły, które nazwać można typowymi dla opozycji.

Pierwszy detal to gwiadzki, których tam brakuje. Tych ośmiu gwaizdek, które Prezydent Chávez wprowadził w 2006 roku, i których opozycja wciąż nie może zaakceptować jako symbol narodowy.
(…)
Kolejnym ważnym szczegółem w tym doodlu są przepyszne hallacas będące rzeczywiście częścią naszej gastronomii. No ale przecież hallacas, w całym kraju, tradycyjnie wiążą się z końcem roku, nie z jego środkiem. Są one synonimem Bożego Narodzenia. Naszej wenezuelskiej Niepodległości nie obchodzimy jedząć hallacas, tylko uczestnicząc w uroczystych ceremoniach. Nie da się ukryć, że to właśnie kolejna cecha opozycjonistów – podważać nasze narodowe symbole i tradycje!

To nie jest pierwszy raz gdy Google prowokacyjnie i celowo atakuje nasz kraj swym słynnym i popularnym doodle. W zeszłym roku, dokładnie 5 lipca 2013 r. Google zrobił to samo, gdy w swym doodlu splótł swoją nazwę, wenezuelską flagę i ptaka, w taki sposób, że wyraźnie tam można było przeczytać „Zamach stanu”.

Aż mnie zmroziło. Po raz kolejny zadam więc to pytanie: śmiać się, czy bać się?

, ,

No comments yet.

Dodaj komentarz

Blog korzysta z gościnności serwisu tierralatina.pl.