Obrazek

Bożonarodzeniowy nur

Nurkowanie w Chichiviriche de la Costa

(fot: Marwan Al-Yordi)

Jak dzień święty święcić? Można, starym staropolskim zwyczajem, siedzieć przy stole, luzować pasa i planować w jaki sposób będzie się później zrzucać te nagle przybierane kilogramy. Można też na pas nawlec ołowiany balast i dać nura w zimne, grudniowe wody* Morza Karaibskiego. I tam pokontemplować w ciszy i skupieniu dzieło Stwórcy: żółwia wydającego się bawić z intruzami w ciuciubabkę, murenę złowrogo kłapiącą szczęką, czy ośmiornicę zostawiającą za sobą dymną zasłonę z atramentu. Można nawet pomodlić się w podwodnej kapliczce.

Ja wybrałem wczoraj tę drugą opcję. I wiecie co? Znacznie mi to ulżyło w tej świąteczno-ojczyźnianej nostalgii!

 

* kilka słów o zimniej, grudniowej wodzie w wenezuelskim morzu (raczej dla nurkujących)...

O tym, że wciąż mnie zadziwa jak dalece względna bywa percepcja temperatury, pisałem już na tym blogu wielokrotnie. Oto kolejny dowód:

26 grudnia, 44 metry głębokości i woda o temperaturze... 25 stopni!

26 grudnia, 44 metry głębokości i woda o temperaturze… 25 stopni!

Tymczasem w grudniu i styczniu lokalni nurkowie naprawdę marzną. Co zresztą widać na zdjęciu – połowa z naszej czwórki na na sobie suche skafandry! W sierpniu, wrześniu, gdy woda jest najcieplejsza, zdarza się że na tej głębokości temperatura przekracza 30 stopni.

, ,

No comments yet.

Dodaj komentarz

Blog korzysta z gościnności serwisu tierralatina.pl.