Wigilia, czyli chleb z szynką!

No i znów, jak chyba co roku tego dnia na obczyźnie, naszła mnie nostalgia. Jakbym nie wiem przed sobą samym to ukrywał, to jednak trochę ckni się do uginającego od potraw wigilijnego stołu, licznej rodziny wokół, zapachu choinki, śniegu za oknem, typowo świątecznych potraw i domowych ciast.

I nawet świadomość tego, że ponoć śniegu w Polsce obecnie brakuje, marnym jest dzisiaj pocieszeniem.

Pan de Jamon

Zamiast zupy grzybowej i pierogów na moim stole wyląduje dzisiaj pan de jamón.

Dla każdego Wenezuelczyka taki sam symbol Bożego Narodzenia jak dla nas karp. A może i większy, bo tutaj to wyznacznik nie tylko samych świąt, ale i całego wokół-świątecznego okresu. Już z początkiem Adwentu „szynkowe chleby”, bo tak to dosłownie można przetłumaczyć, pojawiają się w sklepach i piekarniach. Robi się też je w domu, rozdaje znajomym, częstuje, porównuje… Mówiąc krótko, w grudniu nie sposób przed nim uciec.

Co to dokładnie takiego? W ubiegłym roku porównałem pan de jamón do makowej strucli. Bo to też taki zawijas. Ale na formie podobieństwo się kończy. Bo to nie jest słodkie ciasto, ale chleb nadziany szynką, oliwkami i rodzynkami. Niektórzy dodają też podsmażany boczek, a nawet ser. Jest też odmiana w cieście francuskim. Bywają z dodatkiem migdałów, orzechów, czy kaparów…

To jedna z tych potraw, przy których każdy szanujący się kucharz/piekarz ma swój toque personal – jakiś detal, który sprawi że jego pan de jamón różnić się będzie od wypieków znajomych, czy konkurencji.

Pan de jamón, w takiej właśnie formie, to ponoć wymysł stricte wenezuelski. Bo choć kuchnia tego kraju składa się w dużej mierze z potraw przywiezionych tu przez europejskich emigrantów, to akurat to danie, wg kulinarnych kronikarzy powstało podobno w Caracas na samym początku minonego wieku. Za jego autora uważa się piekarza Gustavo Ramellę, który po raz pierwszy swych klientów uraczył nim w grudniu 1905 r.

Najwyraźniej zasmakowało, bo już rok później chleb nadziewany szynką serwowała też konkurencja. Aby się odróżniać, szybo zaczęto urozmaicać je różnymi dodatkami. I tak jest do dzisiaj…

Wesołych Świąt!

, ,

Trackbacks/Pingbacks

  1. Bożonarodzeniowy nur - Sur del Sur - 27 grudnia 2014

    […] Ja wybrałem wczoraj tę drugą opcję. I wiecie co? Znacznie mi to ulżyło w tej świąteczno-ojczyźnianej nostalgii! […]

Dodaj komentarz

Blog korzysta z gościnności serwisu tierralatina.pl.