Wenezuelski standard?

Spotkałem dzisiaj koleżankę. Yma ma na imię. Zwykle tryskająca humorem, dynamiczna, tym razem wydała mi się czymś przybita. Siedziała w kawiarni i zamyślona, praktycznie bez ruchu, obserwowała przechodniów. A może nawet ich nie widziała? Wyrwałem ją z tego letargu dosiadając się do stolika:

Cześć Yma, co z Tobą? Wyglądasz na jakąś taką zmarnowaną?
O! Cześć Tomek! Dawno Cię nie widziałam. Rzeczywiście ciężkie miałam ostatnie tygodnie… Aż tak to widać?
No tak jakoś nieswojo wyglądasz…
No bo dwa tygodnie temu zastrzelili mi kuzyna. Po to aby ukraść mu motocykl, tuż pod domem. Dzień później porwano mi ojca. Musieliśmy szybko zdobywać pieniądze na okup. 250 tys. boliwarów chcieli. Dzięki Bogu, po zapłaceniu, wypuścili go całego i zdrowego. No i wtedy okazało się, gdy zaczęliśmy szykować się do pogrzebu kuzyna, że ktoś ukradł trumnę z dziadkiem z rodzinnego grobowca… Pewnie santeros. Na cmentarzu powiedzieli nam, że coraz częściej giną trupy z grobów.
Boże, współczuję…
Ja wiem, że to wszystko co mi się przytrafiło to już taki wenezuelski standard, nasza codzienność, ale naprawdę za dużo tego było na raz. To wszystko wydarzyło się, cholera, w jednym tygodniu… Mam tego dosyć, chcę stąd wyjechać. Ja, rozumiesz, chcę wyjechać! Ja, która do niedawna denerwowałam się, gdy moi znajomi wyjeżdżali i złorzeczyli na Wenezuelę. Uważałam, że wyjazd to ucieczka, zdrada prawie. Że mamy obowiązek tu zostać, zmieniać nasz kraj, ratować go, wyciągać z tego gówna, w którym się znalazł. Ale teraz sama myślę o wyjeździe, a cała rodzina mi kibicuje… A Ty co tu jeszcze robisz, dlaczego nie wyjechałeś, przecież ciebie nic nie trzyma?
Sam nie wiem…

Rzeczywiście nie wiem. Ale wiem chociażby, że od początku tego miesiąca, w 18 dni, zamordowano w Caracas co najmniej 230 osób…

, ,

2 Responses to Wenezuelski standard?

  1. Arek Iwanicki 20 sierpnia 2015 at 21:10 #

    Jest źle,będzie gorzej.Tylko gorzej…W ludziach coraz mniej determinacji, aby walczyć o swoją godność.Dookoła lęk.O wszystko.Przed wszystkimi. Jako marynarz bywam w Wenezueli regularnie od kilku lat, czasami spotykam rodaków, którzy się tu osiedlili w poszukiwaniu swojej szansy,jak choćby pan Michał z Valencii,parający się zaopatrywaniem statków w rozmaite artykuły.Póki jeszcze są do nabycia.Z wyłączeniem mydła.Bo mydło jest reglamentowane.Pozdrawiam z Puerto Cabello.

  2. Paweł M. 24 sierpnia 2015 at 14:57 #

    Pętla się zaciska. Napadów i morderst jest coraz więcej i wszystko chyba wskazuje, że poprawy nie będzie. Wręcz przeciwnie. Ostatnio, jakieś dwa tygodnie temu, był napad na moją ulubioną restaurację Wok&Roll na Los Palos Grandes. Chorros weszli jak klienci, zamówili, zjedli i wtedy wyciągnęli broń i obrobili wszystkich ze wszystkiego. I innych klientów i pracowników knajpy.

Dodaj komentarz

Blog korzysta z gościnności serwisu tierralatina.pl.