Rekin pod choinkę

Niezły świąteczny prezent sprawiła nurkom zatoka w Chichiviriche de la Costa – oddalonej od kilkadziesiąt kilometrów od Caracas wiosce, w której – gdy jestem w wenezuelskiej stolicy – staram się w każdy weekend zmywać z siebie wielkomiejskie stresy.

A nie nudzi ci się tak? Co weekend nurkować w tym samym miejscu? – te pytania słyszałem już wielokrotnie. I choć, rzeczywiście, mam na koncie już kilkaset nurkowań w zatoce w „Chichi”, to odpowiedź na nie brzmi niezmiennie „nie”. Oczywiście, miło by było nurkować co weekend w innym miejscu. Ale nie przesadzajmy – przecież już sama możliwość nurkowania co tydzień w tropikalnych wodach jest nie lada luksusem.

Zwłaszcza, że „Chichi” lubi zaskakiwać. Jednego dnia może być krystaliczna woda o widoczności kilkudziesięciu metrów, innego zielona zupa, ale zaskakująca bogactwem życia. Tak jak wczoraj, gdy w zatoce pojawił się niespodziewanie rekin wielorybi:

 

Mnie niestety tym razem tam nie było, bom na zimowym Ojczyzny łonie, ale przyjaciele zadbali żebym choć chwilę zatęsknił za wenezuelskimi wodami. Bo jak tu nie tęsknić? Spójrzcie tylko na te zdjęcia:

Autorem filmiku i wszystkich zdjęć jest Walter de Luca.

P.S. Gdyby ktoś z Was, będąc w Wenezueli, chciał zanurkować, albo zrobić kurs, to – oczywiście – zapraszam. Kontakt jest w bocznej szpalcie.

, ,

No comments yet.

Dodaj komentarz

Blog korzysta z gościnności serwisu tierralatina.pl.