Za dolara wokół Ziemi! Samochodem!

Dziś w Wenezueli historyczny dzień. Choć dość ponura to historia. Inflacyjna. Otóż czarnorynkowa cena jednego amerykańskiego dolara przekroczyła właśnie, po raz pierwszy w historii, 1000 boliwarów. Tych narodzonych w Boliwariańskiej Rewolucji „silnych” boliwarów oczywiście.

Oznacza to, ni mniej ni więcej, że osoby na pensji minimalnej, a w Wenezueli jest ich bardzo wiele, zarabiają niespełna 10 dolarów miesięcznie. A taki, Roberto, znajomy lekarz pracujący w publicznym szpitalu, wyciąga z pensji i dodatków za dyżury niewiele ponad 20 zielonych. Też miesięcznie.

W tym coraz bardziej ponurym gospodarczym krajobrazie Wenezueli, wciąż jednak jaskrawo świeci pewna gwiazda. Nikt na świecie takiej nie posiada. Takiej, ani nawet choć trochę do niej zbliżonej.

Mowa oczywiście o cenie benzyny. Tak absurdalnie niskiej, że przy tej galopującej inflacji z każdym dniem jest coraz trudniej jej poziom zobrazować. Gdy ostatnio, kilka miesięcy temu, podjąłem się tego na twitterze, to kilka osób zarzuciło mi kłamstwa i niewiedzę. Tweet wówczas wyglądał tak:

I wtedy była to 100-procentowa prawda. Oczywiście dzisiaj już nie jest, bo obecnie za 5 dolarów byłyby prawie dwie takie ciężarówki. Ale o tym za chwilę…

Braku wiary i oskarżeń o kłamstwa nie mam jednak nikomu, w tym temacie, za złe. Jestem w pełni świadomy, że cena benzyny w Wenezueli jest po prostu niewiarygodna. Za każdym razem, gdy mam w tym kraju gości, czy też wożę po nim turystów i temat rozmów schodzi na paliwa i ich ceny, to moi rozmówcy zaczynają na mnie dziwnie patrzeć. Choćbym nie wiem jak tłumaczył, to póki nie podjedziemy na stację benzynową, standardowa europejska głowa nie jest w stanie tego ogarnąć.

Że jak? Że ile? Ale jak to możliwe? Nieeee, chyba coś źle liczysz…

No to policzmy razem! Po raz kolejny na tym blogu. Mimo, że cena benzyny od tego poprzedniego wpisu się nie zmieniła. Ba, ona nie zmieniła się w Wenezueli od 1996 roku, mimo że skumulowana inflacja w ciągu tych 20 lat liczona jest już w dziesiątkach tysięcy procent!

Zostawmy jednak inflację na chwilę w spokoju i wróćmy do prostych, aktualnych benzynowych rachunków:

  • Za 1 amerykańskiego dolara otrzymamy dzisiaj, na czarnym wenezuelskim rynku, 1000 boliwarów.
  • 1 litr najlepszej dostępnej w Wenezueli benzyny, 95-oktanowej, kosztuje 0,097 boliwara.
  • Oznacza to, że za 1 dolara kupić można dzisiaj 1000/0,097=10309 litrów benzyny.

Posuńmy się w tych wyliczeniach o krok dalej. Mój wenezuelski samochód pali chyba (piszę „chyba”, bo pytanie o spalanie w Wenezueli jest zupełnie niezrozumiale – nikt nie ma powodu aby interesować się tak „akademickim” parametrem własnego samochodu) ok. 15 litrów na 100. Czyli za jednego dolara przejechać mogę (10309/15)x100=68729 km.

Ponieważ linia równika ma niewiele ponad 40 tys. kilometrów, to śmiało można powiedzieć, że tankując samochód w Wenezueli można, czysto teoretycznie, objechać Ziemię dookoła za 1 dolara. I jeszcze całkiem sporo tej benzyny zostanie.

cena benzyny w Wenezueli

Jedno z moich ostatnich tankowań – ponad 50 litrów i niespełna 5 boliwarów. Czyli niecałe 2 grosze polskie.

Nie trzeba być ekonomistą (ani ekologiem) aby złapać się za głowę. Tak tania, na dobrą sprawę darmowa benzyna, jest przekleństwem. Dla budżetu Państwa, dla środowiska, dla zdrowia Wenezuelczyków… I nie ma tu znaczenia, że Wenezuela jest jednym z największych eksporterów ropy naftowej na świecie. Od ropy do benzyny jest na tyle długa i kosztowna droga, że państwowy monopolista PDVSA co roku traci, na sprzedaży paliw na rodzimym rynku, co najmniej 15 miliardów dolarów. I to, zdaniem wielu, są mocno zachowawcze wyliczenia.

Gdy rok temu rząd zaczął przebąkiwać o konieczności podwyżki cen benzyny, niektórzy eksperci mówili, że aby Państwo wychodziło na „0”, tzn. nic na sprzedaży paliw nie zarabiało, ale też nie traciło, to trzebaby podnieść cenę o ponad 1000 proc. I i tak nadal byłaby to najtańsza benzyna na świecie…

Rok temu na mówieniu o podwyżce się skończyło. W tym roku, już od kilku tygodni, temat znowu stał się gorący. Bo Wenezueli pieniędzy coraz bardziej brakuje. Wciąż jednak nie ma konkretnej decyzji. Bo wiadomo, ta podwyżka pociągnie za sobą łańcuch kolejnych, przyspieszy i tak już szybki inflacyjny pociąg. Dla rzeszy ludzi na minimalnych pensjach, tych co nie zarabiają nawet 10 dolarów miesięcznie, każdy grosz jest teraz ważny. Każda, nawet minimalna podwyżka, utrudnia walkę o przeżycie. Do tego jeszcze jest opozycja, mająca teraz większość w Parlamencie, która nieustannie powtarza: „podwyżka cen benzyny? Proszę bardzo! Ale wpierw przestańmy sprzedawać ropę po preferencyjnych cenach „zaprzyjaźnionym” państwom zrzeszonym w Petrocaribe”. Innymi słowy i w skrócie – najpierw przestańmy robić prezenty innym, potem likwidujmy prezenty dla Wenezuelczyków.

Tak więc, póki co, Wenezuela jest wciąż jedynym krajem świata, w którym pracownikom stacji benzynowych zostawia się napiwki często przekraczające wartość pełnego baku benzyny. Ktoś nawet kiedyś wyliczył, że z napiwków mają oni więcej niż przychody narodowego petrokoncernu z detalicznej sprzedaży paliw…

Trackbacks/Pingbacks

  1. Wenezuela w kryzysie podnosi cenę benzyny | tierralatina.pl - Ameryka Łacińska i Karaiby - 18 lutego 2016

    […] utraci miano państwa o najtańszej benzynie na świecie. Za 1 dolara sprzedanego na czarnym rynku nie będzie już można wprawdzie kupić ponad 10 tysięcy litrów benzyny 95-oktanowej. Po piątkowej podwyżce trzeba będzie się zadowolić 172 litrami za równowartość owego […]

  2. Drożeje benzyna w Wenezueli - Sur del Sur - 19 lutego 2016

    […] To naprawdę ostatnia taka kolejka, bo nie ryzykując wiele mogę założyć, że już nigdy więcej, nigdzie na świecie, nie będę miał okazji ustawić się w ogonku do benzynowej stacji po równie tanie paliwo. Rzecz miała miejsce wczoraj w centrum Caracas, gdy ta lepsza, 95-oktanowa benzyna kosztowała jeszcze, mniej więcej 0,0002 PLN za litr. Czyli, gdy za czarnorynkową równowartość 1 dolara kupić można było ponad 10 tys. litrów paliwa. […]

Dodaj komentarz

Blog korzysta z gościnności serwisu tierralatina.pl.