Rekin! Wielorybi!

Gdy kilka miesięcy temu zabierałem się za organizację, prawdopodobnie pierwszego w historii, wyjazdu grupki polskich płetwonurków na Haiti, w najśmielszych nawet wyobrażeniach nie przypuszczałem, że będziemy mieli aż takie atrakcje!

Bo oto właśnie w minioną sobotę, w drodze do Zombie Hole, gdy siedziałem na mostku naszej łodzi wysłuchując opowieści lokalnego kapitana o tym do kogo należą okazałe weekendowe posiadłości na haitańskim wybrzeżu, naszą uwagę przyciągnęła chmara skrzeczących mew, wyraźnie nisko krążąca w jednym miejscu i polująca na coś, czego z dala nie mogliśmy dostrzec.

Płyniemy zobaczyć co tam się dzieje?– zapytał się retorycznie Robins, nasz kapitan, kręcąc równocześnie kołem sterowym i zwiększając prędkość łodzi. Po kilku minutach widzieliśmy już, że mewy polują na niewielkie rybki, które – srebrząc się w słońcu – wyskakiwały co rusz, całą ławicą, nad powierzchnię morza.

Robins natychmiast zwolnił obroty zaburtowej yamachy i zaczęliśmy się rozglądać. Takie, na pozór samobójcze, zachowanie ryb świadczyć może bowiem tylko o jednym: gdzieś w pobliżu czai się drapieżnik na tyle groźny, że te one wolą salwować się chwilową ucieczką w powietrze, nie bacząc na mewie dzioby. Wybierają po prostu mniejsze zło.

I rzeczywiście. Najpierw zobaczyliśmy potężny, długością porównywalny do naszej łodzi, podwodny cień. A chwilę potem nad wodą pojawiła się płetwa, jej fragment, ale całkiem potężnych rozmiarów, wystająca nad taflę na co najmniej pół metra!

Rekin? Taki wielki? Tutaj? Dziwne uczucie… Fascynacja, ciekawość, połączone oczywiście z lękiem. Ale zaraz, zaraz? Ta płetwa nie sunie wyłącznie do przodu, lecz także rytmicznie porusza się w prawo i lewo. A to oznacza… Tak! To nie jest płetwa grzbietowa, tylko ogonowa! Czyli to nie żaden groźny rekin, tylko rekin wielorybi – największa ryba świata! Zupełnie dla człowieka niegroźna, bo pozbawiona zębów i żywiąca się tylko planktonem i niewielkimi rybkami. I to dlatego one tak rozpaczliwie uciekały!

Robins coś do mnie zaczął mówić, ale ja już nie słuchałem. Rekin wielorybi! – krzyknąłem do pozostałych równocześnie chwytając za płetwy i maskę. Rekin wielorybi! – krzyknąłem jeszcze raz i skoczyłem do wody z kamerką gopro w ręku.

Oj warto było, warto:

rekin wielorybi

Czy to płetwa rekina? No to skaczemy!

rekin wielorybi

rekin wielorybi

rekin wielorybi

rekin wielorybi może sięgać 18 metrów długości i ważyć ponad 13 ton

Sytuacja ta, tego dnia powtórzyła się wielokrotnie. Bo nie był to jeden rekin, ani dwa. Trudno powiedzieć ile dokładnie ich dokładnie było, ale sporo. W kilku miejscach.

Mam jeszcze taki krótki filmik z tego dnia. Jest on nieco chaotyczny, ale chyba dobrze oddaje naszą ekscytację i radość:

, ,

No comments yet.

Dodaj komentarz

Blog korzysta z gościnności serwisu tierralatina.pl.