Quichua w hiszpańskim

Jedną z bardzo mnie fascynujących w Ekwadorze spraw, jest bogactwo używanego tutaj języka hiszpańskiego. Ponieważ jest to kraj o jednej z największych w Ameryce hiszpańskojęzycznej proporcji mieszkańców autochtonicznych, jest w nim sporo słów, wyrażeń i zwrotów zapożyczonych z języka kiczua.

Indianie w Ekwadorze nigdy bowiem nie mówili w keczua. Panowanie Inków trwało tu niespełna 40 lat. Narzucili oni w tym czasie podbitym plemionom swój język, ale ekwadorscy Indianie nie zdążyli m.in. nabyć zdolności wymawiania samogłoski „e”dlatego też ich język nazywa się kiczua (kichwa w kiczua, quichua po hiszpańsku), a nie keczua. I do tej pory używa go na codzień w Ekwadorze około 2,5 miliona osób. Pozostali używają natomiast pochodzących z kiczua zwrotów. Często nie zdając sobie z tego nawet sprawy!

Najpopularnieszym chyba słowem jest guagua, czyli małe dziecko – bobas. Słowo to zna każdy chyba Ekwadorczyk, bo Guagua Pichincha (czyli Mała Pichincha) jest jednym z wulkanów górujących nad stolicą – Quito. Tuż obok znajduje się Rucu Pichincha, czyli Stara Pichincha – rucu, jak łatwo się domyśleć to „stary”. Słowo guagua w odniesieniu do bobasa powszechnie używane jest także w Chile, Peru, Boliwii i części Argentyny. Ale uwaga – to samo słowo w części Ameryki środkowej i na Karaibach (chociażby na Dominikanie) oznacza… miejski autobus (na który to – nawiasem mówiąc – Chilijczycy mówią una micro).

Wracając do Ekwadoru – bardzo popularne są tu także cztery pochodzące z kiczua wyrażenia, które na dobrą sprawę nie są słowami, lecz swego rodzaju onomatopejami:

  • achachai używa się do wyrażenia poczucia zimna, coś jak polskie brrrrr…
  • arrarrai jest przeciwieństwem, używa się w momencie gdy się oparzymy (tu brakuje mi polskiego odpowiednika, ja osobiście używam w takiej sytuacji słowa zaczynającego się na „k” i powszechnie uzanego za niecenzuralne)
  • atatay to polskie bleeee, czyli reakcja na coś obrzydliwego.
  • ayayay to z kolei rekacja na ból, czyli nasze auuu…

Do listy kiczuanismów dodać jeszcze można el taita, czyli tata, ojciec (tayta w keczua), una guambra, czyli dziecko – starsze niż wspomniana już guagua. A także una mucha, czyli un beso – całus, pocałunek.

Ważnym, często używanym słowem jest także chuchaqui. Estoy chuchaqui, to w Ekwadorze to samo co w Chile: estoy con caña. I w obu przypadkach Hiszpan nie będzie wiedział o co chodzi. On powie w takim przypadku tengo resaca. Tyle róznych słów, a chodzi o… banalnego kaca!

1
Odnośnik

Jak uzdrowiłem Chile?

O reformach gospodarczych jakie przeprowadzono w Chile podczas reżimu Pinocheta napisano już bardzo wiele. I nikt rozsądny chyba nie zaprzecza, że rzeczywiście chilijska gospodarka bardzo się w owym czasie rozwinęła. Mówiąc o tym nie można, oczywiście, zapominać o towarzyszącym ówczesnym reformom zamordyźmie, o zbrodniach reżimu, a także o przepaści między biednymi i bogatymi, która podczas wojskowej dyktatury bardzo się pogłębiła. Nie powinno się także przesadnie gloryfikować tych gospodarczych osiągnięć, bowiem wiele eksperymentów nie zdało, na dłuższą metę, egzaminu.

Wszystkich tych, których interesuje historia przekształceń gospodarczych w pinochetowskim Chile czeka pasjonująca lektura. Hernán Büchi Buc, minister finasów w końcowym okresie rządów Pinocheta, opublikował właśnie na stronach słynnej konserwatywnej amerykańskiej fundacji Heritage artykuł, który spokojnie mógłby nosić tytuł „Jak uzdrowiłem Chile”.

Z Büchi Bucem można się nie zgadzać, zwłaszcza że jego tekst z założenia nie jest obiektywny, jednak przeczytać go zdecydowanie warto. Nawet tylko po to, aby później skrytykować…

Dla tych, którzy w zawiłościach chilijskiej historii nie do końca się orientują dodam, że Hernán Büchi Buc nie należał do słynnych Chicago Boys, którzy w latach 70-tych wcielali w życie w Chile ultraliberalne recepty Miltona Friedmana. On raczej naprawiał szkody przez nich wyrządzone. To on wciągnął Chile z gospodarczej zapaści początku lat 80-tych, uważając że państwo musi mieć jednak pewną kontrolę nad wolnym rynkiem. Ża nie można wszystkiego puścić „na żywioł”, jak uważali jego poprzednicy…

Hernán Büchi Buc był także, w 1989 roku – podczas pierwszych demokratycznych wyborów zamykających dyktaturę Pinocheta, kandydatem centroprawicowej koalicji Renovación Nacional na fotel prezydenta Chile. Otrzymał jednak niespełna 30 proc. głosów, podczas gdy opozycyjnego kandydata Patricio Alywina poparło aż ponad 55 proc. wyborców. W chwili obecnej były minister kieruje jednym z prywatnych uniwersytetów w Santiago, założonym przez siebie i promującym neoliberalizm Instytutem Wolność i Rozwój, oraz zasiada w dyrekcjach i radach nadzorczych kilku dużych, znanych chilijskich firm.

0

Bielinsky nie żyje

Nie tak dawno radziłem, aby miłośnicy kina latynoamerykańskiego z uwagą śledzili karierę argentyńskiego reżysera Fabiána Bielinsky’ego. Byłem wówczas pod olbrzymim wrażeniem jego najnowszego filmu: „El Aura”. Zresztą najwyraźniej nie tylko ja…

W miniony poniedziałek w Buenos Aires argentyńscy krytycy filmowi rozdali swe coroczne nagrody „Cóndor de Plata”. Bielinsky i „El Aura” otrzymali aż sześć z nich: za najlepszy film, za najlepszą reżyserię, za najlepszy scenariusz, za najlepszą rolę męską (Ricardo Darín), za najlepsze zdjęcia (Checo Varese) i najlepszy dźwięk. Pełen tryumf więc.

Fabian Bielinsky

Fabián Bielinsky (po środku) na poniedziałkowej ceremonii rozdania nagród argentyńskich krytyków filmowych. Towarzyszą mu aktorzy, którzy w „El Aura” zagrali główne role: Dolores Fonzi i Ricardo Darín. (fot: La Nación).

Fabián Bielinsky nagrody odebrał osobiście i – korzystając z okazji – wygłosił dość dramatyczną przemowę w obronie kina argentyńskiego i latynoskiego, które jest coraz bardziej spychane przez holywoodzkie superprodukcje do coraz mniejszych sal kinowych. Także w Ameryce Łacińskiej.

Planowałem, że w najbliższych dniach napiszą coś więcej o całej ceremonii „Cóndor de Plata”. Nie napiszę.

W czwartek rano w hotelu Marriott w brazylijskim São Paulo znaleziono bowiem… ciało Fabiána Bielinsky’ego.

Zmarł w swoim pokoju, w łóżku, wszystko wskazuje że na zawał serca. Miał 47 lat.

Argentyńczyk pojechał do Brazylii aby przeprowadzić casting do filmu reklamowego, który miał wkrótce kręcić. A także aby wziąć udział w rozpoczynającym się wkrótce w tym mieście I Festiwalu Filmu Latynoamerykańskiego.

Jego śmierć wprawiła w Argentyńczyków w osłupienie, zupełnie zaskoczeni byli także najbliźsi współpracownicy reżysera i jego rodzina. Bielinsky miał wprawdzie kłopoty z nadciśnieniem, ale nie narzekał na żadne poważniejsze kłopoty ze zdrowiem. „Odszedł w najlepszym momencie swej kariery” – napisała argentyńska agencja prasowa DyN. A stołeczny dziennik La Nación stwierdził wręcz: „Był on największą nadzieją argentyńskiego kina. I nie ma na horyzoncie nikogo, kto mógłby go zastąpić”.

I niestety La Nación ma chyba rację…

1

El aura

Fabián Bielinsky. Miłośnicy latynoskiego kina, jeśli jeszcze nie znają, to na pewno powinni zapamiętać to nazwisko. Bo to zdolna bestia! Obejrzałem właśnie drugi pełnometrażowy film jaki nakręcił ten 47-letni argentyński reżyser. I podobnie jak jego debiut – znany chyba z polskich ekranów kinowych „Nueve reinas” (Dziewięć królowych) – jest także naprawdę bardzo dobry.

elauraEl aura”, bo o ten film właśnie chodzi, to opowieść o zmagającym się z epilepsją i dość zmęczonym życiem wypychaczem zwierząt (à propos – czy istnieje jakieś polski fachowy odpowiednik hiszpańskiego, angielskiego, francuskiego słowa „taxidermist(a)(e)”?), którego skrytym hobby jest… wymyślanie perfekcyjnych scenariuszy napadów i kradzieży.

Oczywiście nigdy ich nie realizuje, brzydząc się głupotą prawdziwych złodziei i policjantów, których brak inteligencji – uważa – jest podstawowym powodem tego, że większość napadów się nie udaje, bądź kończy tragicznie. Któregoś dnia jednak, mimo że jest przeciwnikiem zabijania zwierząt, daje się namówić na weekendowe polowanie w okolicach Bariloche. Te kilka dni z dala od Buenos Aires obfitować będzie w cały szereg niespodzianek. Bohater, poniekąd wbrew swej woli, z teoretyka stanie się praktykiem…

Jeśli lubicie mroczne, powolne klimaty w stylu Davida Lyncha to na pewno film ten jest dla Was. Jest też on okazją do podziwiania pięknych argentyńskich pejzaży. Nie próbujcie ich jednak później odszukiwać – filmowy Lauquen, tak naprawdę nie istnieje. „El aura” kręcony był w górzystych okolicach Bariloche i w rejonach – znajdującego się po drugiej stronie kraju, na atlantyckim wybrzeżu – kurortu Pinamar.

Główną rolę w filmie gra, znany także ze wspomnianych już „Nueve reinas”, świetny Argentyńczyk Ricardo Darín. A tylułowa „El aura” to… aura – zwany tak samo w języku polskim moment poprzedzający niektóre ataki epilepsji: „chwila prawdziwego spokoju, gdy wszystko się oddala, traci swe znaczenie” – jak w którymś momencie tłumaczy bohater filmu.

1
Notatka na marginesie

Symbolika flagi i godła Wenezueli

Jeden z czytelników tierralatina.pl poprosił niedawno, przy okazji zmiany narodwych insygniów Wenezueli, o wytłumacznie symboliki kolorów znajdujących się na wenezuelskiej fladze, oraz elementów godła tego kraju.

Zacznę od rzeczy bardziej prostej, czyli flagi:

banderanew1

  • Żółty symbolizuje bogactwo Wenezueli
  • Niebieski morze dzielące to państwo od Hiszpanii
  • Czerwony to, oczywiście, krew przelana podczas walki o niepodległość.

Z godłem sytuacja jest o wiele bardziej skomplikowana, bowiem składa się ono z bardzo wielu elementów. Ale po kolei:

  • W lewej, górnej, czerwonej kwarcie znajduje się snop zboża, symbolizujący jedność kraju. Do czasu niedawnej reformy symboli narodowych liczył on 20 kłosów, obecnie jest ich 24 – tyle ile stanów liczy Wenezuela.
  • W prawej, górnej, żółtej kwarcie są dwie skrzyżowane wenezuelskie flagi oraz broń, jako symbol walki o niepodległość. Hugo Chávez do dzidy i szpady dodał ostatnio maczetę, łuk i strzałę – jako symbol trydycyjnej broni używanej przez Indian, rolników i potomków afrykańskich niewolników.
  • W dolnej, niebieskiej, połowie godła jest biały koń, znany w heraldyce jako reprezentacja wolności i niezależności. Aktualny prezydent nadał mu dodatkowe znaczenie – obracając go o 180 stopni, w taki sposób, że obecnie galopuje w lewą stronę – uznał że koń jest także symbolem kierunku politycznego jaki, pod jego rządami, obrał ten kraj.

escudonuevoGodło zwieńczone jest dwoma skrzyżowanymi rogami obfitości. Podczas ostatniej reformy Chávez zatknął w nie narodowe owoce i kwiaty, m.in. orchideę i kakao.

Po bokach godła są dwie gałęzie – palmowa i oliwna. Ich symboliki niestety nie znam.

Pod herbem znajduje się wstęga w narodowych kolorach, na której widnieją zapisane złotymi literami najważniejsze daty z historii Wenezueli oraz oficjalna nazwa kraju:

  • po lewej stronie – 19 de abril 1810, Independencia
  • po prawej stronie – 20 de febrero 1859, Federación
  • i na dole: República Bolivariana de Venezuela

I to chyba wszystko.

2

Z samolotu do kolejki linowej?

Być może taka właśnie przesiadka – z samolotu do kolejki linowej – już wkrótce będzie możliwa w stolicy Wenezueli, Caracas. Propozycję wybudowania takiego połączenia między Międzynarodowym Portem Lotniczym Simón Bolívar, a centrum miasta (a dokładniej stacją Propatria lokalnego metra) zgłosili kilka dni temu Austriacy. I twierdzą, że ich znana z konstrukcji tego typu urządzeń firma Dopplemayr może zbudować takie połączenie w 5-6 miesięcy.

Wenezuelczycy są wstępnie zainteresowani. Prawdę powiedziawszy nie mają wyjścia, bo sytuacja ich znajdującego się w Maiquetía pod Caracas międzynarodowego lotniska jest co najmniej kryzysowa. 5 stycznia zamknięto bowiem jedyną łączącą port lotniczy ze stolicą 22-kilometrową autostradę, bo… zawalił się jeden z mostów na tej trasie! I obecnie ruch między 5 milionową metropolią, a jej lotniczym oknem na świat odbywa się maleńkimi, będącymi w bardzo złym stanie, lokalnymi drogami…

Podróż, która jeszcze niedawno trwała 20 minut, wydłużyła się do minimum 2-3 godzin, bo tyle średnio trwa zalecany objazd przez Carayaca. W godzinach największego szczytu przejazd ten trwac może jednak nawet i ponad 6 godzin! Jest wprawdzie też trochę krótsza droga, przez slumsy w La Guaira, ale to podróż tylko dla śmiałków – wielokrotnie już samochody jadące tą trasą były napadane.

Austriacy zapewniają, że proponowane przez nich rozwiązanie umożliwiłoby transport do 3 tysięcy osób na godzinę w każdym z kierunków, co aż nadto spełnia aktualne potrzeby lotniska. Świadomi niechęci wenezuelskich władz do zagranicznych, prywatnych koncernów zaproponowali, że Dopplemayr wykona jedynie projekt, dostarczy niezbędnych technologii, lecz samą budowę powierzy lokalnym firmom.

Taki układ sprawdził się już kilka lat temu przy odbudowie turystycznej kolejki linowej, która łączy wenezuelską stolicę ze szczytem Pico El Avila, znajdującym się w Parku Narodowym o tej samej nazwie. I skoro już o tym szczycie mowa… Na samym jego wierzchołku od lat straszy wieżowiec-widmo, jeden z symboli dezorganizacji Wenezueli.

To Hotel Humboldt, kiedyś najbardziej ekskluzywne miejsce wenezuelskiej stolicy, z widokiem na całą metropolię z jednej strony i na ocean z drugiej, z basenem i… sztucznym lodowiskiem, co jak na tropikalne miasto jest ewenementem. Niestety polityczne zawirowania sprawiły, że w latach 70-tych po raz pierwszy, i potem w połowie lat 80-tych po raz drugi, hotel zamknięto, zrabowano i zniszczono…

Rząd Chaveza obiecuje, że przywróci Humboldtowi dawną świetność. Inwestycja się jednak ślimaczy, jak każde tego typu inwestycje w krajach znanych z wszechobecnej korupcji. Wenezuelczycy żartują, że renowacja hotelu tak na dobre ruszy dopiero gdy wszyscy odpowiedzielni za nią dyrektorowie wyremontują i rozbudują swe własne wille… Skąd my to znamy

Ale, żeby oddać papieżowi co papieskie, a Chavezowi to co chavezkie, przyznać trzeba, że coś się powolutku rusza. W 2001 roku ponownie ruszyła zmodernizowana właśnie pod kierownictwem Austriaków kolejka linowa. Ruszyło też lodowisko. A hotel… można obecnie zwiedzać w grupach z przewodnikiem! Wjazd na górę kosztuje ok. 13 dolarów co dla przeciętnego Wenezuelczyka jest ceną zaporową, ale co tam – elita i turyści mogą się zabawić!

Wracając do lotniska i proponowanej przez Austriaków kolejki. Mer Caracas, Juan Barreto, już oświadczył, że pomysł bardzo mu się podoba. Decyzję o jego realizacji podjąć musi jednak rząd centralny…

0

Blog korzysta z gościnności serwisu tierralatina.pl.