Tag Archives | Argentyna

Obrazek

Gustavo Cerati, do nieskończoności…

Gustavo Cerati

To nie była miłość od pierwszego wejrzenia. Ani usłyszenia. Oj nie… Sporo czasu minęło zanim spostrzegłem, że Gustavo Cerati, rzeczywiście ma to COŚ.

COŚ, co jest, wydaje mi się, niemożliwe do precyzyjnego zdefiniowania. Coś, z czym trzeba się po prostu urodzić – dar komponowania utworów, które wpadają w ucho i już nie chcą z niego wyjść; pisania piosenek, które przechodzą do historii, stają się hymnami jakiegoś pokolenia, kraju, czy nawet całego kontynentu. A także tą niebywałą zdolność porywania tłumów, która sprawiła, że na ostatnią trasę koncertową Soda Stereo sprzedano ponad milion biletów!

Mam wrażenie, że tych rzeczy nie da się nauczyć, wytrenować, kupić. Nie jest to też zasługa marketingu. Ani wirtuozeria. Cerati nie miał wcale najwspanialszego głosu, nie był najwybitniejszym gitarzystą, pisane przez niego teksty też nie są jakoś specjalnie wyszukane. Ale miał właśnie to COŚ, czymkolwiek to jest.

Gdy „odkryłem” dla siebie Ceratiego, a zwłaszcza jego zespół, wspomniane Soda Stereo, on był już warzywem – w stanie głębokiej śpiączki, będącej konsekwencją wylewu. Nigdy, przez ponad 4 lata, nie odzyskał przytomności.

Wczoraj zmarł.

Ładnie go dzisiaj żegna jego wytwórnia, prawda?

2

Latynoamerykańska solidarność? Nie na mundialu!

Jeśli chodzi o piłkę nożną, to latynoamerykańska solidarność zdecydowanie nie istnieje. Na pewno nie między Brazylią i Argentyną. Oba te kraje uważają się wzajemnie za największych rywali, a sporu kto był najlepszym piłkarzem w historii – Pele, czy Maradona – z pewnością nigdy nie zakończą.

Jestem więc gotów założyć się, że jutro – podczas mundialowego finału Argentyna-Niemcy – większość Brazylijczyków, i na stadionie i przed telewizorami, kibicować będzie drużynie, która ich samych z tego mundialu wyeliminowała. Mistrzowski tytuł Argentyny, zdobyty w dodatku na mitycznej Maracanie, byłby wielu z nich bardziej bolesny niż sama historyczna porażka z Niemcami w półfinale.

Skąd takie przeświadczenie? Chociażby z tonu artykułów w brazylijskiej prasie sportowej, z tego co Brazylijczycy piszą na Twitterze i z żartów jakie zamieszczają na Facebooku.

No ale nie da się ukryć, że Argentyńczycy na brazylijską niechęć intensywnie zapracowali. Szczególnie w ostatnich dniach. Dziesiątki tysięcy obecnych aktualnie w Brazylii kibiców Albiceleste nie okazało swym sąsiadom żadnego współczucia po porażce z Niemcami. Przeciwnie – rozweselone lokalnym piwem tłumy Argentyńczyków z jeszcze większą energią wykrzykiwały Brazylijczykom w twarz tekst piosenki, która stała się nieoficjalnym mundialowym hymnem argentyńskiej reprezentacji:

 

Idzie to, mniej więcej, tak:

Brazylio, powiedz co czujesz, goszcząc u siebie w domu własnego ojca,
Przyrzekamy, że choć mijają lata to nigdy nie zapomnimy,
Że ograł cię Maradona i dobił Cani,
I że płaczesz od czasu Italii po dziś dzień.
Teraz zobaczysz Messiego, jak przywozi nam Puchar,
A Maradona i tak jest większy niż Pele!

Tekst, śpiewany do melodii „Bad Moon Rising” amerykańskiego zespołu Creedence Clearwater Revival, odnosi się – oczywiście – do ostatniego mundialowego starcia między Argentyną i Brazylią – 24 czerwca 1990 r. na stadionie Delle Alpi w Turynie. Albicelectes wyeliminowali wtedy  Canarinhos w 80. minucie jednej ósmej finału, strzałem Claudio Caniggi (Caniego) z podania Diego Maradony.

Na pocieszenie Argentyńczykom pozostaje fakt, że jakkolwiek nie zjednali sobie tą piosenką sympatii gospodarzy, tak ich twórczość została doceniona przez autorów oryginału. Doug ‚Cosmo’ Clifford, jeden z dawnych członków CCR przyznał kilka dni temu w rozmowie z argentyńskim dziennikiem Clarín: –To wspaniałe i dla nas wielki zaszczyt, że nasz utwór stał się pieśnią argentyńskiego zwycięstwa. Dziękujemy i trzymamy za was kciuki!

Ale może jednak ta argentyńsko-brazylijska animozja to coś naturalnego? Może te kontynentalne solidarności są wymysłem polityków? A lud i tak wie swoje i za sąsiadem po prostu nie przepada. Z zazdrości, zawiści, ze względu na historyczne zaszłości? No bo jak my, Polacy, będziemy jutro w większości kibicować? Za naszymi sąsiadami – Europejczykami? Czy może jednak, Niemcom na pohybel, za Argentyną?

Za kim biją Wasze serca? I dlaczego?

0
Film

Nowa reklama Aerolíneas Argentinas

Aerolíneas Argentinas zdecydowanie nie należą do moich ulubionych latynoamerykańskich linii lotniczych. Myślę, że argentyński przewoźnik znalazłby się wręcz w czołówce mojego subiektywego ich antyrankingu. Ale, muszę to uczciwie przyznać, bardzo mi się podoba ich najnowsza kampania reklamowa.

Nie ma w niej tego wszystkiego co zazwyczaj trafia do reklam lotniczych przewoźników. Ani słowa o prędkościach, promocjach, nowoczesnych siedzeniach, limitach bagażu, czy najnowszych samolotach. Firma przypomina jedynie, że Antoine de Saint-Exupéry, autor m.in. Małego Księcia, był jednym z pilotów Aeroposty, argentyńskiej filii Aéropostale, na bazie której w 1949 r. powstały właśnie Aerolíneas Argentinas. I cytuje, to co francuski pisarz i lotnik pisał o lataniu. Bardzo to wszystko poetyckie. Magiczne prawie.

No ale przecież w lataniu jest sporo magii, prawda?

P.S. Kampania reklamowa składa się z trzech filmików. Ten powyższy to „Start”. Jest jeszcze „Nocny lot” i „Lądowanie„.

 

1
Obrazek

Pizza, czyli inflacja w Argentynie

Prawdziwa wielkość inflacji w Argentynie stała się chyba jedną z najpilniej strzeżonych w tym kraju tajemnic państwowych. Bo nikt już chyba nie wierzy we wskaźniki publikowane przez oficjalnych rządowych statystyków z INDEC, wg. których w ubiegłym roku wyniosła ona 10,8 proc.

Są – oczywiście – prywatne instytuty, jednostki naukowe, uniwersytety, także publiczne, które samemu mierzą wzrost cen w Argentynie i najczęściej dochodzą do zupełnie innych wniosków, ale rząd zabronił im publikowania swych obliczeń. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, aby ich wyniki podali do wiadomości publicznej chronieni immunitetem parlamentarzyści opozycji.

W Argentynie jest więc inflacja „rządowa” i „kongresowa”, ta druga będąca średnią badań niezależnych, i która w minionym roku wyniosła 25,6 proc.

Ale jak to wszystko ma się do życia?

Ugi’s to najtańsza chyba sieciówka z pizzami w Buenos Aires. Jej lokale otwarte są najczęściej całą dobę i serwują głównie muzzę, czyli najprostszą wariację tego dania – cienki placek, trochę sosu pomidorowego i ser. Od niedawna jest też bardziej wypasiona wersja z cebulą, ale my pozostańmy przy tej podstawowej.

Pizza w Ugi’s nie jest żadnycm kulinarnym arcydziełem, ale swą rolę zapychacza spełnia doskonale. Je się ją najczęściej w pośpiechu, na stojąco, popijając jakimś gazowanym napojem. Niewątpliwie jej największą zaletą jest to, że jest tania. W Buenos Aires trudno „na ulicy” wypchać żołądek za mniejsze pieniądze – zwłaszcza, że jedną taka pizzą najeść się mogą nawet dwie osoby.

No właśnie, ile ona kosztuje?

Do Buenos Aires przeprowadziłem się w czerwcu 2009 r. Pamiętam to jak dziś, pizza w Ugi’s kosztowała wówczas 12 pesos. Znajomi Argentyńczycy narzekali, że drogo, bo ponoć jeszcze rok wcześniej była po 9. Dzisiaj, 4 lata później, ta sama pizza kosztuje… 29 pesos.

Wygląda więc na to, że to kongresowy indeks inflacyjny jest jednak bardziej zbliżony do rzeczywistości niż ten rządowy. A to stawia Argentynę wśród krajów o największej inflacji na świecie. Towarzystwo w tej czołówce jest doborowe: Wenezuela, Iran, Białoruś, Syria, Sudan, Etiopia i Malawi.

0
Obrazek

Buenos Aires od tyłu

Urbaniści mówią, że Buenos Aires – choć jest miastem portowym – odwróciło się do rzeki plecami.  I jest to prawda – można w argentyńskiej stolicy latami mieszkać i pracować, ale otwartej wody nigdy nie widywać. Nie ma tu ani jednej plaży, a piękne miejskie kąpielisko już dawno temu całkowicie zarosło.

Bardzo rzadko spogląda się na Buenos Aires z wody. Szkoda, bo przecież prezentuje się od tej strony całkiem nieźle…

Continue Reading →

0
Film

Argentyński Daft Punk

 

Coś muzycznego na zbliżający się weekend – gauczowski cover „Get Lucky” Daft Punk, czyli „Despiertos para ponerla”, w wykonaniu argentyńskiego zespołu Dame Guita.

0

Blog korzysta z gościnności serwisu tierralatina.pl.