Tag Archives | biurokracja

Biurokratyczne błędne koło

Straciłem wenezuelską kartę debetową. Nie, nie zgubiłem jej, tylko przestał mi działać chip. Wychodzi na to samo – nie mogę płacić w sklepach, ani wyciągać pieniędzy z bankomatu. –Zdarza się dość często.– uspokoiła mnie pani w Banesco, gdy w końcu, po prawie dwóch godzinach stania w kolejce, dostałem się przed jej oblicze.

To co? Mogę od ręki dostać nową?– ucieszyłem się. –Tak od ręki to nie. Najpierw musi pan zadzwonić na bankową infolinię i uszkodzoną kartę zablokować.– odpowiedziała. –Ale po co mam ją blokować, skoro i tak nie działa?– odwoływałem się do elementarnej logiki. –Bo ja nie mogę wymienić karty, która w systemie widnieje jako aktywna.– tłumczyła mi logikę bankową pracownica Banesco.

Proces blokowania karty przed telefoniczną infolinię trwał chyba godzinę. Bo oczywiście żywego człowieka nie usłyszałem: jeśli chcesz tego, to wciśnij 8; jeśli jestes cudzoziemcem to wciśnij 4; jeśli się pomyliłeś, to nie ma powrotu do poprzedniego menu, trzeba się rozłączyć i wszystko zaczynać od nowa. „I bardzo Ci dziękujemy za korzystanie z nowoczesnych kanałów kontaktu z naszym bankiem”.

Do właściwego etapu dotarłem chyba przy dziesiątym połączeniu. A i tak miałem szczęście, że to tylko popsuty chip, a nie stracona karta, bo do zablokowania potrzebny jest oczywiście numer karty. Co zrobić gdy jej nie masz? Nie wiem i chyba nie chcę wiedzieć.

Następnego dnia wróciłem do banku. Tym razem w kolejce stałem już tylko 40 min. –Zablokowałem kartę! Mogę dostać nową?– znowu wstąpiła we mnie nadzieja. –Oczywiście. Poproszę cedulę.– bankowa urzędniczka, jak się spodziewałem, zażyczyła sobie wenezuelskiego dokumentu tożsamości. –Proszę, oto cedula. Wprawdzie jest już po okresie jej ważności, ale tu mam paszport z odnowioną wizą rezydenta i zaświadczenie, że jestem w trakcie wyrabiania nowej ceduli. Trochę ten proces trwa, bo ostatnio urzędy nie mają plastiku do laminowania dokumentów.– wyjaśniam. Pani jednak od razu, stanowczo, kręci głową: –Bez ważnej ceduli nowej karty nie będzie. Prosze przyjść jak już pan ją dostanie.

Wszystko fajnie, ale aby dostać nową cedulę, jak już akurat trafi się na moment, że pojawił się plastik do laminacji, trzeba uiścić stosowną opłatę. I… tak, pewnie się już domyślacie… nie można jej wnieść gotówką. Płacić można wyłącznie kartą debetową. –A mogę zrobić przelew? Mam aplikację bankową w komórce, mogę zrobić go natychmiast!– próbuję znaleźć rozwiązanie. –Nie, niestety. Przelewów nie przyjmujemy.

To może przyjdę z kimś kto za mnie zapłaci?– nie daję za wygraną. –Nie. Tak nie wolno. Każdy sam musi wnosić swoje opłaty.– Autonomiczny Urząd Do Spraw Identyfikacji, Migracji i Cudzoziemców jest kategoryczny.

To co teraz? Depozyt bankowy. Okazuje się, że choć przelwu zrobić nie mogę, to mogę pójść z gotówką do jednego z państwowych banków, odstać swoje w kolejce (no chyba że znowu uda mi się kupić „szybki numerek”) i dokonać wpłaty na odpowiednie konto. I wrócić z kwitkiem po cedulę. -Mogę jutro?-. –Nie, skądże, jutro nie. Za tydzień. Numer pana dokumentu kończy się na 4, a osoby z taką ostatnią cyfrą przyjmujemy tylko we wtorki. Przecież pan o tym wie. I prosze przyjść wcześnie. Kolejka ustawia się przed 5 rano, a my wszystkich w ciągu dnia nie przyjmujemy.- 

Do czasu gdy nie zdobędę nowej ceduli, aby mieć jakąkolwiek gotówkę, własne pieniądze ze swojego konta muszę przelewać przez internet znajomym i prosić aby mi je wypłacili. Bo bez ceduli i karty bankomatowej inaczej się do nich nie dostanę.

0

Formularze na sprzedaż

Wizyta w Bardzo Ważnym Urzędzie w Caracas. Tłum ludzi, krzyczący ochroniarze, żadnego punktu informacyjnego, nikt nic nie wie. Petenci przekazują sobie na wzajem sprzeczne wersje.
Potrzeba 3 zdjęcia.– mówi mi starsza pani z prawej. –Nie, zdjęć już nie trzeba.– wcina się spocony pan z lewej.

W końcu dopycham się do jakiejś oficyny, której nazwa wskazuje, że jest odpowiedzialna za procedurę, którą chcę przeprowadzić.
Proszę wypełnić taki i taki formularz.– mówi, nie podnosząc na mnie wzroku, dziewczyna w czerwonej koszulce.
A gdzie je znajdę? Te formularze?– dopytuję się.-Są do kupienia w sklepie na pierwszym piętrze.– odpowiada gapiąc się na ekran swojego blackberry.
-A zdjęcia też będzie trzeba?- upewniam się.
-Nie, zdjęć nie musisz.-

Schodzę. Do rzeczonego sklepu wijący się ogonek ludzi, każdy chce kupić jakieś druki do wypełnienia. Niektórzy potrzebują ich całkiem sporo, bo nierzadko do wenezuelskich urzędów złożyć trzeba aż trzy komplety dokumentów. Koniecznie wpięte w brązową, kartonową teczkę o odpowiednich wymiarach. Jeśli teczka będzie w innym kolorze, to dokumenty nie zostaną przyjęte. Sklepik teczki też sprzedaje. I klej. I nawet wynajmuje potrzebującym dziurkacz. Złoty kapitalistyczny biznes w sercu socjalistycznego piekła biurokracji.

Odstaję swoje. Kupuję wyblakłe formularze, wypełniam, wracam do oficyny. Laska w czerwonym bierze je do ręki, przegląda i mówi, wciąż nie podnosząc wzroku: –To teraz trzeba do banku aby zapłacić.
A kartą debetową, jak w ubiegłym roku, nie można?
Nie można, terminal się nam popsuł.
Czyli trzeba w Banco Bicentenario?– (państwowy bank, którego oddział znajduje się na parterze budynku)
Nie, w Bicentenario konta nie mamy. W Banco de Venezuela.– (też państwowy)
A gdzie jest najbliższy oddział?
No, tu w pobliżu nie ma? Jesteś samochodem? Bo jak nie, to najlepiej taksówką. Na dole czekają.

Do banku prawie 2 kilometry, w korkach 20 minut jazdy. Drugie tyle na szukanie miejsca na parkingu. A wśrodku kolejna kolejka – 40 minut czekania.

Gdy wracam z dowodem wpłaty dziewczyny w czerwonym już nie ma. Na jej miejscu, pod dużym plakatem z Hugo Chavezem (podpis: „Z jego dłoni tryskało życie”) , siedzi chłopak w czerwonym. Bierze papiery, uważnie się im przygląda:
-A dlaczego ten formularz wypełniłeś, przyjacielu?– (jak widać, wenezuelscy urzędnicy zawsze z petentami są na ty)
Noooo… Pana koleżanka mi kazała.– odpowiadam niepewny.
Jaka koleżanka?-
Ta w czerwonym, która siedziała wcześniej w tym samym miejscu co ty.– zaczynam tracić cierpliwość.
Aha.- odpowiada spokojnie. –To teraz jeszcze zdjęcia trzeba.– dodaje.
-Jakie zdjęcia? Przecież pytałem i powiedziała, że nie trzeba!-
Kto tak powiedział?
No, ta dziewczyna co tu siedziała, w czerwonym!– swego wkurwu już potrafię ukryć.
Aha. No ale trzeba. Dwa.
Gdzie tu mogę je zrobić?
-Na dole, w sklepie z formularzami.

Tam ogonek jeszcze dłuższy niż rano. Ale w końcu docieram do sprzedawcy: –Zdjęcia potrzebuję. Dwa!– mówię błagalnym tonem.
Nie ma zdjęć. Papier w drukarce się skończył. Jutro wróć, może będzie.

Nie chcę tracić kolejnego dnia, więc, zdesperowany, ruszam w miasto w poszukiwaniu fotografa. Okazuje się, że papier stał się rzeczywiście czymś deficytowym, bo w dwóch punktach też go nie mają. W trzecim na szczęście jest. Na wszelki wypadek robię zdjęć sześć.

Pędzę z powrotem do urzędu. Przepycham się łokciami i zadowolony z siebie kładę zdjęcia na biurku chłopaka w czerwonym. On spogląda na zegarek i mówi: –Wróć z tym jutro.
Czego znowu, do cholery, brakuje!
Niczego. Ale jest 13:08. A my dokumenty przyjmujemy do 13:00. Po 13:00 je wydajemy.

Que viva la Revolución!

0
Cytat

Roszady w Radzie Rewolucyjnych Ministrów

This sudden change raises questions about the government’s economic direction… Given the very short tenure of the persons designated to those positions, it is very hard to understand how the decision-making process inside the government is taking place. It seems that the lack of leadership after President Chavez’s death is forcing the government to continuously change the balance of powers, and, in our view, is a sign that the government lacks a clear economic course. Ramirez’s consolidation of power gives him the capacity to continue to move forward with his oil strategy of increasing investment and approaching private oil firms to contain the oil production decline. He also is viewed as one of the key members seeking the implementation of a fully flexible alternative exchange rate market, and given his higher political status, implementation, in our view, is possible sooner rather than later, under the umbrella of PDVSA, instead of the central bank, from where orthodox economic policy suggests should be managed.
Barclays

 

Tak, w nocie do inwestorów, zareagował bank Barclays na dzisiejszą – w żaden sposób oficjalnie nie skomentowaną, ani wcześniej zapowiedzianą – zmianę na fotelu Wiceprezydenta Rady Rewolucyjnych Ministrów ds. Sektora Gospodarczego w Wenezueli.

Ministra Władzy Ludowej ds. Finansów, Nelsona Merentesa, zastąpił w nim Minister Władzy Ludowej ds. Ropy Naftowej i Górnictwa, Rafael Ramírez.

Z kolei Herbert García Plaza, Minister Władzy Ludowej ds. Transportu Wodnego i Lotniczego objął, zajmowane wcześniej przez Rafaela Ramíreza, stanowisko Wiceprezydenta Rady Rewolucyjnych Ministrów ds. Rozwoju Sektora Terytorialnego. Minister García Plaza będzie też, tak jak dotąd, piastował funkcję prezesa Wyższego Organu Obrony Gospodarki.


Zastanawiam się nad jednym – czy ktokolwiek w wenezuelskim rządzie wie ile natworzono już różnych komisji, organów, rad, instytutów, frontów, komitetów i innych administracyjnych tworów? Czy ktoś nad tym wszystkim panuje?

Ja, szczerze mówiąc, śmiem w to wątpić. Zresztą znajomy pracujący w jednym z boliwariańskich ministerstw mówił mi niedawno, że gdy gdzieś spotyka dawno niewidzianego kolegę z innego urzędu, czy ministerstwa, to rozmowę najczęściej zaczyna od pytania gdzie ten kolega aktualnie pracuje. Zdarza się nawet, że toczące się od miesięcy międzyresortowe negocjacje trzeba zaczynać wielokrotnie od nowa, bo bywa że z dnia na dzień, bez żadnego wyjaśnienia, ani uprzedzenia, zmieniają się osoby lub całe ekipy za nie odpowiedzialne. Rotacja pracowników w centralnych urzędach jest olbrzymia. Ale prawie zawsze jest to rotacja wewnętrzna.

0
Obrazek

Góra papierów w Urugwaju

Mówi się często, że „jedno zdjęcie warte jest więcej niż tysiąc słów”. W tym przypadku na pewno tak jest. Żaden bowiem opis nie oddałby lepiej tego czym może być urugwajska biurokracja. I tego co z załogą Solanusa przeszliśmy w Montevideo, szukając biura straży granicznej mającego w swej kompetencji odprawę paszportową załóg jachtów wypływających poza granice kraju.

Continue Reading →

0

Blog korzysta z gościnności serwisu tierralatina.pl.