Tag Archives | Marek Arcimowicz

Obrazek

Marek Arcimowicz w Sopocie!

Marek Arcimowicz będzie w Sopocie! Już jutro! W dodatku w Lalala, czyli – obchodzącej swe 6. urodziny – najlepszej kulinarno-kulturalnej miejscówce w moim rodzinnym mieście.

Marek opowie o wyjątkowo udanej wyprawie na Tramen Tepui i – oczywiście – pokaże swe wspaniałe zdjęcia stamtąd.

W imieniu Arcima (który nie tylko jest świetnym fotografem, ale też i fantastycznym gawędziarzem), Lalala, tierralatina.pl i swoim, serdecznie zapraszam!

I naprawdę żałuję, że mnie tam nie będzie…

0
Film

Polska flaga na Tramén Tepuy

Świeżynka. Dosłownie kilkanaście godzin temu zakończyły się – w Jeleniej Górze – prace nad tym filmikiem. To skondensowana do niespełna 5 minut historia dwóch polsko-wenezuelskich wypraw na Tramén Tepui. Wypraw, które zakończyły się nie tylko zdobyciem tej dotąd dziwiczej góry stołowej, ale także odkryciem na jej zboczach nowych gatunków zwierząt.

Filmik prezentuję ze szczególną satysfakcją. I bynajmniej nie dlatego, że miga w nim moja facjata, lecz ze względu iż na miejscu, w Wenezueli, trochę pomogłem w organizacji tych ekspedycji. A tierralatina.pl była jednym z ich patronów medialnych. Tam też znajdziecie znacznie więcej informacji o tym co się działo na zboczach i ścianach Tramenu, zanim Marek Arcimowicz zatknął na nim biało-czerwoną flagę.

0

Poznanie po latach

Wczoraj wreszcie spotkałem mojego długoletniego, dobrego znajomego. Po raz pierwszy!

Brzmi dziwnie? Tymczasem tak właśnie było…

Wczoraj po południu odebrałem z lotniska w Caracas Marka Arcimowicza, jednego z najlepszych w Polsce fotografów outdoorowych. Znamy się od lat. I to całkiem dobrze. Wiemy o swych problemach, planach, rozterkach, nawet o wielu intymnych historiach. Mamy też wspólnych znajomych. Ale nigdy wcześniej się nie spotkaliśmy!

Ta znajomość jest tak długa, że nawet nie możemy sobie przypomnieć kiedy się zaczęła. Ani jak to się stało, że zaczęliśmy do siebie pisać, gadać na Skypie, dzielić się zmartwieniami i projektami. Nie wiemy co nas tak połączyło? Wiek, zainteresowania? Może.

W każdym bądź razie wczoraj na lotnisku nikt z nas nie miał wątpliwości, poznaliśmy się od razu. I nasze powitanie nie różniło się niczym od tysięcy innych lotniskowych spotkań dobrych znajomych. Nie było wielu słów, bo przecież się dobrze znamy… Po prostu zapakowaliśmy się w samochód i pojechaliśmy do wenezuelskiej stolicy mówiąc głównie o tym co mamy w najbliższych dniach zrobic.

Zobaczymy co z tego wyniknie – mamy z Markiem pewien wspólny latynoamerykański (choć nie tylko) projekt. Póki co o szczegółach cicho sza, ale być może jeszcze przed końcem tego roku ogłosimy szczegóły. Może być naprawdę fajnie!

0

Blog korzysta z gościnności serwisu tierralatina.pl.