Tag Archives | Meksyk

Obrazek

Doodle dla Octavio Paza

Google upamiętnił dzisiaj okolicznościowym doodlem 100-lecie urodzin Octavio Paza, wybitnego meksykańskiego pisarza i poety, jedynego laureata literackiej Nagrody Nobla z tego kraju.

Doodle przedstawia sylwetkę pisarza rysującego na rozgwieżdżonym niebie labirynt, co oczywiście jest aluzją do jednego z najważniejszych jego dzieł – wydanego po raz pierwszy w 1950 r. eseju „Labirynt samotności”, uważanego za literacką analizę meksykańskiej tożsamości.

Okolicznościowy doodle widoczny jest dzisiaj dla internautów odwiedzających stronę google.com w Ameryce Łacinskiej (poza Argentyną i Brazylią), na Dominikanie, oraz w Portoryko i Hiszpanii.

Octavio Paz urodził się 31 marca 1914 r., zmarł 19 kwietnia 1998.

W Meksyku 100-lecie jego urodzin uczczono także m.in. wydając znaczek pocztowy z jego zdjęciem:

Octavio Paz

0
Notatka na marginesie

Air France zaskakuje. Geografią…

No nie wiem… Może to ja coś przeoczyłem? Np. jakąś informację o gwałtownym przesunięciu się kontynentalnych płyt? Albo o niespodziewanym przebiegunowaniu się naszej planety?

No bo naprawdę, aż nie chce mi się wierzyć, że tak wielka, globalna wręcz firma jak Air France, zajmująca się transportowaniem ludzi i towarów w niemal wszystkie zakątki naszej planety, ma aż tak poważne kłopoty z geografią…

AirFranceMeksyk

Muszę mieć anichybnie jakiś przestarzały, zdezaktualizowany atlas świata. I przeterminowany globus. Bo jak na nie patrzę, to nie mam wątpliwości w której Ameryce znajduje się Meksyk.

Na tej Południowej państw jest w sumie niewiele. Ekwador, Kolumbia, Wenezuela, Brazylia, Peru, Boliwia, Paragwaj, Urugwaj, Chile i Argentyna. No jeszcze Gujana i Surinam. Raczej trudno się pomylić…

Widać coś na tym świecie się ostatnio radykalnie zmieniło, a ja to, cholera, przegapiłem… Przecież taki Air France na pewno zatrudnia wysokiej klasy specjalistów, ma też z pewnością jakieś wewnętrzne procesy kontroli i raczej nie wypuściłby reklamy z aż takiem błędem. Air France to nie jakiś tam regionalny sprzedawca biletów, to globalny gracz. Musi chyba znać dobrze teren swego działania…

🙂

6

Aborcja w Meksyku

Pełne emocji polityczne debaty o aborcji to nie tylko polska specjalność. Temat ten wraca jak bumerang także w krajach Ameryki Łacińskiej, gdzie – póki co – usuwanie ciąży jest w większości państw zakazane. Co oczywiście nie znaczy, że ciąż się nie usuwa. Bo się usuwa i to bardzo dużo. Najczęściej róznymi domowymi sposobami, z dala od lekarskich gabinetów.

W samym tylko Meksyku każdego dnia do szpitali zgłasza się ok. 1500 kobiet z medycznymi powikłaniami po amatorskiej aborcji! Niektórzy politycy tamtejszego opozycyjnego Frente Amplio postanowili przełamać tabu i kilka tygodni temu otwarcie wezwali do depenalizacji usuwania ciąży. Nie do jej legalizacji, ale właśnie depenalizacji – czyli odstąpienia od karania lekarzy ją wykonujących.

Zdaniem lewicowych polityków najwyższy czas skończyć z hipokryzją i zamiast straszyć karami, przeprowadzić narodowy program edukacji seksualnej. Zwolennicy depenalizacji argumentują też, że najwyższy czas aby meksykańskie kobiety miały równe prawa w całym kraju. Aktualnie bowiem, choć federalne prawo zakazuje przeprowadzania aborcji, poszczególne stany przyjęły ustawy przewidujące wyjątki od reguły. I tak:

  • we wszystkich 32 meksykańskich stanach usunięcie ciąży jest dozwolone, jeśli ta ostatnia jest wynikiem gwałtu
  • 27 stanów dopuszcza aborcję, jeśli ciąża stanowi zagrożenie dla życia matki
  • 13 jeśli wiadomo że płód rozwija się w sposób nieprawidłowy
  • 9 jeśli zagrożone jest zdrowie matki
  • 8 jeśli ciąża jest wynikiem sztucznego zapłodnienia przeprowadzonego wbrew woli matki
  • 1 stan zezwala na aborcję ze względów socjo-ekonomicznych, czyli gdy matka jest biedna i ma już co najmniej trójkę dzieci

Nie muszę chyba precyzować, że propozycje opozycji nie budzą entuzjazmu rządzącej ekipy. Która przede wszystkim boi się konfrontacji z wpływowym Kościołem katolickim. Który zresztą już wystąpił na barykady i – przeciwnie – domaga się zaostrzenia obowiązujących stanowych przepisów. Prymas Meksyku, kardynał Norberto Rivera Carrera, wydał wczoraj specjalny komunikat w którym przypomniał stanowisko lokalnego episkopatu. W dokumencie przeczytać można m.in.:

„Jest niezbędne powrórzyć ze stanowczością, i robimy to w imieniu Kościoła dzisiaj, że uciekanie się do aborcji jest niemoralne jakiejkolwiek formie. Zalecanie tego aktu, uczestniczenie w nim, to bycie wspólnikiem w działaniu wyjątkowo haniebnym.

Wszyscy powinni być zaniepokojeni, że w imię praw jednostki próbuje się usprawiedliwiać nie tylko bezkarność, ale wręcz zgodę Państwa na wolne dokonywanie z udziałem publicznego systemu opieki zdrowotnej przestępstw przeciw niewinnemu życiu.

Stopień cywilizacji społeczeństwa objawia się w jego zdolności do ochrony swych najdelikatniejszych jednostek, a nauka przecież udowodniła że istota ludzka powstaje w momencie poczęcia”.

To ciężka artyleria, nie da się ukryć. No ale i temat strasznie złożony. Z dużym zainteresowaniem śledzę tą meksykańską aborcyjną debatę. Poniekąd w nadziei, że uda mi się samemu odnaleźć odpowiedzi na dręczące mnie pytania. Jako racjonalnie myślący katolik sam mam z aborcją wielki problem. Nie do zaakceptowania jest przecież model kubański w którym skrobanka jest zbanalizowanym i najpowszechniejszym środkiem „antykoncepcyjnym”. Z drugiej jednak strony nie mogę zaakceptować pryncypialnego absolutnego zakazu usuwania ciąży, który zawsze przecież prowadzi do powstawaniapodziemia aborcyjnego, w którym umierają na skutek powikłań tysiące kobiet. W samym tylko Meksyku szacuje się, że rocznie dokonywanych jest blisko półtora miliona aborcji, z czego tylko niewiele ponad 100 tysięcy to aborcje „legalne”. Biskupi tych liczb wydają się niezauważać.

6

Blog korzysta z gościnności serwisu tierralatina.pl.