Tag Archives | wulkan

Odnośnik

Krajobraz przykryty popiołem

Niezawodny Boston Globe, w swym słynnym internetowym dziale The Big Picture, opublikował serię ponad 30 zdjęć pokazujących, opisywany już trochę także przeze mnie, dramat argentyńskiej Patagonii, którą przykryły tysiące ton popiołów z chilijskiego wulkanu Puyehue.

I choć wulkan już się uspokoił, dramat tego regionu wciąż trwa. Usuwanie skutków wulkanicznej erupcji potrwa wiele miesięcy. W Villa La Angostura, niewielkim (8 tys. mieszkańców) argentyńskim miasteczku położonym niecałe 50 km od chilijskiego wulkanu szacują, że na gminny teren spadło… 4,5 miliona metrów sześciennych materiałów wulkanicznych – popiołów, pumeksu, piasku. Gdyby chciano to wszystko załadować i wywieźć gdzieś w nieznane, to konieczne byłoby – bagatela – 900 tys. kursów dużej ciężarówki-wywrotki.

W tej sytuacji eksperci opracowują metody wykorzystania popiołów na miejscu. Już wiadomo, że będzie je można mieszać z cementem do wylewania drogowych nawierzchni, a także wykorzystać w produkcji niektórych typów cegieł. W Bariloche już wyliczyli, że materiału wulkanicznego wystarczy im na inwestycje drogowe przez najbliższe 50 lat, rozważana jest też możliwość budowania z nich osiedli socjalnych. Póki co, popioły zwożone są tam do starego kamieniołomu.

Są też oczywiście tacy, którzy na katastrofie próbują zarobić – w sklepach z turystycznymi suwenirami pojawiły się już ładne buteleczki wypełnione „pamiątkowym” popiołem. Cena – nawet ponad 10 dolarów!

Mimo to, wulkan Puyehue nie pozostawi branży turystycznej miłego wspomnienia – już wiadomo, że z powody erupcji aktualny sezon zimowy będzie najgorszy w historii. Dziesiątki tysięcy turystów odwołało swe pobyty w narciarskich kurortach. Bo nawet ci co wulkanu się nie wystraszyli, nie mieli jak na miejsce dolecieć – lotnisko w Bariloche zamknięte było przez ponad miesiąc.

Nawet teraz, choć Puyehue jest już spokojny, zdarza się,  że odwoływane są loty na południu Argentyny. I sytuacja ta trwać może jeszcze przez wiele miesięcy – wystarczy bowiem, aby zerwał się silniejszy wiatr, aby tony popiołów leżących na ziemi ponownie wzbijają się w powietrze…

4
Obrazek

Dramat Patagonii

Te dwa zdjęcia, wykonane przez reporterów argentyńskiej agencji prasowej Télam, najlepiej chyba pokazują dramat jaki przeżywają obecnie mieszkańcy argentyńskiej Patagonii. Ludzie i zwierzęta.

Podczas gdy media całego świata skupiają swą uwagę na odwołanych lotach, popiół z chilijskiego wulkanu Puyehue przykrywa coraz grubszą warstwą argentyńskie prowincje Río Negro, Neuquén i Chubut. Miasta i miasteczka pozbawione są prądu, bo pył wulkaniczny oblepia systemy chłodzenia transformatorów i doprowadza do ich przegrzania; pozbawione są wody bo zatykają się filtry wodociągowe i przepalają pompy, pozbawione są też transportu bo wiele silników spalinowych też odmawia współpracy. Do tego wszystkiego gdzieniegdzie zaczął padać snieg i eksperci ostrzegają, że jak zacznie topnieć, to mogą wystąpić lawiny błotne.

Największa tragedia dzieje się jednak na patagońskich pastwiskach – z głodu zaczynają padać owce i krowy nie potrafiące wybrzebać sobie trawy spod popiołu. Szacuje się, że na zasypanych pyłem terenach jest nawet ponad milion owiec i kilkadziesiąt tysięcy sztuk bydła. Najwięksi hodowcy już zaczęli masowo ewakuować swe zwierzęta bardziej na południe. Ci, których na to nie stać, mogą jedynie bezsilnie obserwować jak one zdychają. Zwłaszcza, że eksperci ostrzegają, iż zupełnie nie wiadomo jak długo Puyehue będzie rozsiewał po Patagonii tony pyłów. Trwać to jeszcze może nawet miesiącami.

Prowincjonalne władze ogłosiły dzisiaj w kilku regionach „stan klęski żywiołowej i wyjątkowej sytuacji gospodarczo-społecznej”.

I nie, nurek na poniższym zdjęciu nie wynurza się spod ziemi, czy asfaltu, lecz z zazwyczaj malowniczego patagońskiego jeziora Nahel Huapi. Sprawdzał stan ujęcia wody…

 

2
Obrazek

Popielec w Buenos Aires

Gdy zadrze się głowę w górę, to rzeczywiście wcale go nie widać – niebo niebieskie, a słońce świeci i przygrzewa. Może jak tak trochę uważniej się przyjżeć, to wydaje się czasem, jakby było ono za taką delikatną mgiełką. Ale mgła w jesienne dni nie jest przecież niczym nadzywczajnym… Więc o co chodzi?

Mieszkańcy Buenos Aires od kilku dni z niepokojem wypatrywali odpowiedzialnego za odcięcie ich kraju od reszty świata. Cóż to takiego sprawia, że oba lotniska w argentyńskiej stolicy co rusz są zamykane i ilość odwołanych lotów liczona jest już w setkach? Gdzie jest ten, tak niebezpieczny dla samolotów, pył?

Dzisiaj tajemniczy intruz z Chile w końcu się zmaterializował. Wprawdzie na niebie wciąż nie można go jakoś specjalnie dostrzec, ale na ziemi już jak najbardziej. Od samego rana wszystko w Buenos Aires jest matowe – liście które jeszcze nie spadły z drzew straciły nagle jesienne kolory i poszarzały. Samochody, zazwyczaj tak obsesyjnie pucowane przez porteños, pokryły się popielatym kożuchem. Kroki przechodniów wzbijają tumany kurzu, nawet na dopiero co umytych chodnikach; a rozdrażnione płuca wywołują ataki kaszlu.

Oto on! Jest! Popiół z chilijskiego wulkanu Puyehue!

2

Blog korzysta z gościnności serwisu tierralatina.pl.